moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
o rybkach,choinkach i tak dalej...
Ci od ochrony zwierząt, a właściwie ich najbardziej "ortodoksyjny" odłam-protestują przeciwko tradycji zabijania karpi w święta. Co roku jest taki cyrk,bez wiekszego oddźwięku, owszem czasem ktoś karpia "uwolni" ale na zasadzie żartu. No więc się protestuje,bo sprzedawane karpie sie męczą w ciasnych pojemnikach (no..fakt,ale jak to inaczej zorganizować??) no a nade wszystko sa ofiarami przemocy bezdusznych ludzi szykujących sie do Wigilii, któryz je zabijają i o zgrozo-jedzą do tego;)
Wolno protestwac każdemu, a inni moga słuchać tego lub nie.
Dziwi mnie tylko,że nikt nie wystąpił w obronie innych ryb, jak np. śledzi-które również zjada sie w Wigilię ,innych sandaczy czy linów. Bo jak ktoś karpia nie lubi to sobie inna rybkę zje. No i wygląda na to,że tamte ryby sa mniej uczuciowe niż karpie,a przecież też unicestwiane w celu kulinarnego usatysfakcjonowania człowieka...

Z innej beczki: w Europie nastała nowa moda-protesty przeciwko ustawianiu żywych choinek w domach czy instytucjach, też "ekologicznie uzasadnione",bo drzewostan sie marnuje etc
Tylko,że te choinki sprzedawane to są zwykle hodowane wlaśnie w tym celu
Nie wycina się juz u nas lasów,no chyba -ze chłop na Podhalu pójdzie sobie do lasu i jodełkę wytnie dla dzieciaków,hej!
Nic nie pachnie tak jak żywe drzewko lub nawet kilka gałązek...
A ja sie dziś cieszyłam patrząc,jak dwóch młodzianów w czapkach z pomponami targa dorodne drzewko...sama zresztą też jodełkę mam ubraną od dziś.

A w domu pachnie pasztetem.Też byłabym "na cenzurowanym" u ekologów bo pasztet się robi z mięsa, i o zgrozo-najlepiej jak to jest pasztet z dziczyzny.
A dziczyzna powinna służyc tylko do biegania po polach i lasach.
Staram sie co roku jakiś kawałek czegoś dzikiego "upolowac" w sklepie,co mi sie udaje -choć jest z tym cięzko, bo od momentu naszego wstąpienia do UE prawie cały zasób dziczyzny wędruje na zachód. też lubią chłopaki pojeść.
A ile razy pieke pasztet to mi sie przypomina historia z moim ojcem , ktory za zycia był zapalonym myśliwym i moją starszą siostrę(która miała byc chłopcem)usiłował do myśliwskiego stanu przysposobić ,takoż kiedy miała lat 5
zakupił jej małą strzelbe -zabawkę i zabrał na polowanie,pod wieczór wystawił ja "na czujki" z rozkazem,że jeśli by sie zwierzyna pojawiła,ma dać sygnał myśliwym,którzy poszli dopełniać pewnej bardzo ważnej czynności myśliwskiej czyli grzać. Się i wódke grzac też.
POtem ojciec o mojej siostrze na czatach ...zapomniał ;) Afera się zrobiła niewąska, bo ojciec wykazał się istotnie duża niefrasobliwością więc mama chciała sie rozwodzić ;) Ale moja siostra wspomina tę hstorie kiedy tak stała z tą małą strzelbą do zmroku..jako jedną z najfajnieszych przygód w życiu:)




środa, 21 grudnia 2005, surfinia

Polecane wpisy

  • MY

    Jako kobieta mam do piłki nożnej stosunek średnio gorący- co nie znaczy : obojętny. ...Bo czasem trudno mi zrozumie ć  ,że pół Polski entuzjazmu

  • przesilenie i tak dalej

    P owinno się do góry skakać bo wiosna, nowe życie , krew powinna szybciej krąży ć bo w roślinach soki już dawno ruszyły,więc się dzięki temu stroją w k

  • "ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

    Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść... I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła ludziom się dz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2005/12/22 10:11:18
Karpia nie lubie, wiec go bym od razu uwolnila... he he :D Historia o siostrze jest po prostu cudowna! Juz ja widze stojaca na czujkach :D
-
2005/12/22 21:10:54
Pineska
no uwolnilabys karpia,bo go nie lubisz a nie dla zasady:)
OK,mozna "uwalniac" tylko dlaczego JEDYNIE karpie??? W sumie innych ryb tez migłoby to dotyczyć... ;)
-
2005/12/23 15:34:15
Ciebie to mozna przy kolędach czytać:-)
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes