moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
przy ogniu kominka
...Siedzieliśmy przy kominku,od którego nie mogłam oderwać wzroku, ale trzeba było-bo w trakcie rodzinnego przyjęcia nie można tylko patrzeć w ogień,trzeba też patrzeć na innych przy stole:)
Sześciolatka wylazła spod stołu w mikołajkowej czapeczce.
-Hej,a skąd masz taką czapkę?
-aaa,tam leżała...na oknie
-a skąd się wzięła?
- nie wiem..ale wiesz co,ciociu? tam są p r e z e n t y w drugim pokoju (był przyspieszony "MIkołaj" bo udało si wszystkich zebrać do kupy właśnie w sobotę)
-Ciociu..ja już te prezenty obejrzałam,wiesz? tak delikatnie :)) chcesz zobaczyć? :)
Wzruszająca jest wiara dzieci w Św .Mikołaja. Pisałam już o tym-ale powtórze "na okoliczność" ;) Mój syn będąc dzieckiem zaczął mieć wątpliwości i pytał mnie,jak to jest z tym św.Mikołajem. Odpowiedziałam mu,że tylko ci ,co w niego wierzą -dostają prezenty:))))

dzieci i dorośli szeleścili kolorowymi papierami. Piłam wino i patrzyłam w ogień.
Nagle usłyszałam,jak moja siostra opowiada historię z moich narodzin
-że właśnie w dniu,kiedy sie urodziłam, nasz ojciec rozbił motor, uszkodził ogrodzenie dziadków i złamał sobie ząb-jedynkę górną.
Znałam historię tego zdarzenia;) jednak nie wiedziałam,że to było akurat w moje narodziny:))) Zapytałam tylko,czy nie wystąpiła jeszcze z brzegow pobliska rzeka, lub czy komus lampa nie spadła na głowę... :)
I usłyszałam wtedy jeszcze,że ojciec cieszył się z córeczki...Bo pierwszą córkę(czyli moją siostrę)-chował trochę jak chłopca, a ja ...ja byłam ponoć oczekiwaną córeczką...
Tyle lat żyje i pierszy raz o tym usłyszałam. W dniu rozdania prezentów mikołajkowych... tak,jakbym z zapomnianej szuflady wyjęła zakurzony list, który nigdy nie został napisany. Żałuje,że ojciec nigdy mi tego nie miał okazji powiedzieć, bo umarł kiedy byłam mała. Ale przecież mógł, bo dzieci rozumieja więcej niż mogłoby sie wydawać...gdyby mi to kiedyś powiedział chociaż raz...może inaczej oceniałabym moje kontakty z bliskimi mi ludźmi,może mniej bym się obawiała -że deklaracje,które słyszałam w życiu-takie czy inne-mogłyby być nieautentyczne,udawane, powodowane uprzejmością tylko.

A jednak lepiej późno niż wcale.
Teraz wiem,że pewne nawet zapomniane szuflady otworzą się kiedyś ..jeśli tylko nadejdzie na to czas...





niedziela, 03 grudnia 2006, surfinia

Polecane wpisy

  • MY

    Jako kobieta mam do piłki nożnej stosunek średnio gorący- co nie znaczy : obojętny. ...Bo czasem trudno mi zrozumie ć  ,że pół Polski entuzjazmu

  • przesilenie i tak dalej

    P owinno się do góry skakać bo wiosna, nowe życie , krew powinna szybciej krąży ć bo w roślinach soki już dawno ruszyły,więc się dzięki temu stroją w k

  • "ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

    Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść... I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła ludziom się dz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/12/03 22:34:11
Nawet jeśli Ci o tym nie mówił, to pewnie okazywał, ze jesteś dla Niego prawdziwym skarbem!
Niesamowite, jakie to historie wyczarowują się przy ogniu!:))
-
poszlabymzatobahej
2006/12/04 07:32:31
hmm... kiedy trwały roboty wykończeniowe w domu... ale kominek już stał... zabierałam koc i lazłam by napalić w kominku... Siadałam przed nim i dumałam sobie..
Ogień ma w sobie pewną magię... która ogrzewa.. i ciało i duszę...
Do tej pory uwielbiam chwile, kiedy jest napalone w kominku.. mogę zasiąść w fotelu... wtulić się w koc... w dłoni trzymać kieliszek z czerwonym winem i powoli spijać... Takie spotkanie się ze sobą..

Dzieci są rozczulające w swym zachwycie nad Mikołajem... Sześciolatka oczarowała mnie z rana... :o)... uroczo miękka...
hmm... jako egoista pierwszej wody.. ogrzałam się jakoś jej radością...
Czasami się zastanawiam kto komu więcej daje.. my dzieciom.. czy jednak one nam... hmm...

Ciekawe ile tych historii leży jeszcze w szufladach... Ale dobrze było dostać taką w świetle kominka.. przy rozradowanym dziecku... prawda?...
Jak najdłuższego utrzymania tego ciepła w sobie życzę Tobie... :o)
-
2006/12/04 08:10:30
Ciekawe czy ta kraksa Twojego ojca spowodowała w jakiś pośredni sposób to, że zajmujesz się czym się zajmujesz ;]
-
2006/12/04 11:15:34
hmm.. a nam się wydaje,że już wszystko wiemy, znamy każdą opowieść..aż tu nagle.. (oglądałaś "Volver"? Jak nie, to obejrzyj, bo to pośrednio o takich zapomnianych opowieściach )
-
2006/12/04 12:22:34
Lubię takie rodzinne opowieści. Za kazdym razem odsłania sie dodatkowy wątek:)
Przy kominku mogę posiedzieć tylko tu...:)
-
2006/12/04 13:14:01
ogien potrafi mnie zaczarowac :)tez uwielbiam opowiesci rodzinne...moj syn bardzo dlugo wierzyl w Mikolala i kiedy pani w szkole brutalnie stwiedzila, ze Mikolaj to wymysl, syn moj wrocil do domu bardzo smutny, nastepnego ranka zadzwonilam do pani i zmusilam ja zeby odszczekala swoje kretynskie wywody
-
2006/12/04 17:25:47
szej -hulud
ten fakt z kraksą mojego ojca nie miał żadnego znaczenia na wykonywanie przeze mnie zawodu lekarza ... w koncu dowiedziałam sie o tym juz jak nie żył,zreszta nie był to wypadek poważny,poza złamanym zębem, rozwalonym ogrodzeniem i motorem-nic sie w sumie nie stało...no nie takie nic-ja się tego dnia urodziłam:)))

Miałam iśc na filologię polską, ale w klasie maturalnej zrobiłam voltę i poszłam na medycynę:) Tak musiało być- pradziadek leczył ludzi,dziadek też i rodzice.
-
2006/12/04 18:01:24
A twój syn tez się za leczenie ma zamiar zabrać? Jakoś mi nie utkwiło w pamięci jego planowane zajęcie.
A swoją drogą, gdyby wszyscy, którzy mieli iść na filologie polską, a się rozmyślili, naprawde tam tarfili, to pewnie 80% studentów włąśnie tam by studiowało.
-
2006/12/04 18:14:16
wwwblogu
moj syn nie nadaje sie na medycyne:)
...i cale szczescie, to umysl scisly,bedzie pwenie w przyszlosci cos budowal:)
-
2006/12/04 18:52:43
u mnie po latach może nie o mnie lecz o rodzinie, coraz to inne, nowe zaskakujące informacje;))
-
2006/12/04 19:12:18
Tego typu historie to teraz ja opowiadam synowi... Mimo że niektóre zna doskonale, zawsze dopytuje sie o jakieś szczegóły...Widać, że te opowieści są dla niego bardzo ważne...

Ja też, podobnie, jak ty, Su, byłam wytęskniona, wyczekana, wymarzona...Stąd i moje imię... Tak mi zawsze mówił tato...
-
2006/12/04 20:36:41
czas świąt ku temu służy, znika gdzieś ten pęd, siedzimy razem przy stole i mój tata opowiada. Wiele historii znamy, ale zawsze odkrwamy w nich nową nutę.
-
2006/12/04 20:48:53
Siedzę sobie tutaj przy Twoim kominku i zastanawiam się czy kiedys ktos dla mnie wysunie taką szufladę...
-
2006/12/04 21:28:30
uwielbiam siedziec i grzac sie przy kominku;)/jesli kiedys bede miala dom,kominka w nim nie zabraknie../

lubie opowiesci rodzinne,choc jak slysze n-ty raz, jak to w trakcie odwiedzin u wujka ksiedza na plebanii wybralam sobie najpiekniejsza poduszke/wszystkie poduchy byly ponoc recznie robione przez gospodynie;)/siadlam na niej i sie zsikalam to robi mi sie slabo/mimo ze mialam wowczas 1,5 roku;)/.opowiesc te slyszeli wszyscy "starajacy sie " o mniefaceci;)..wszyscy chyba slyszeli;)
-
2006/12/04 21:59:53
Jak tak sobie to czytam to przypominają mi się opowieści moich dziadków kiedy to w stanie wojennym rodziła się moja kuzynka, nie było telefonów, wiec dziadkowie siedzieli u siebie i trzeba było jakoś przekazać szczęsliwą wiadomość wysłano więc do domu dziadków MO aby obwiesciła wiadomość, Najlepsze było to że Pan MO patrząc na dziadka zrobił minę i potem ze smutnym wzrokiem popatrzył na babcię stojącą obok i obwieścił :córka się Panu urodziła ;)
Wybuchli radością i z radością obwieścili że to wnuczka :)
-
2006/12/04 23:10:31
Fakt, lepiej późno niz wcale...
I kiedy taka zapomniana szuflada się niespodziewanie otworzy grzejemy sie w blasku jej zawartości jak przy rodzinnym kominku.

Surfinio, dopiero teraz przeczytałam komentarz pod wpisem Czterdziestoletniej. Oczywiście z wielką przyjemnościa sie z Tobą zobaczę. Czasu teraz mam dużo.
Nie wiem tylko w jaki sposób podac Ci mój nr telefonu co by można sie skontaktowac i umówić.
-
2006/12/04 23:32:04
veanko
surfinia@gazeta.pl
a w ogóle jak będę miała przyjechać do Warszawy(bo nie wiem jeszcze kiedy mi to wypadnie),to natychmiast dam ci"cynk" i się umówimy,ok?:)
-
2006/12/05 12:54:38
Kiedy moja Mama żyła, byłem zbyt zajęty sobą, bym słuchał opowieści z życia wiziętych. Kiedy przyszedł czas na zatrzymanie, chęc poznania historii rodziny, moja Matka już nie wiele pamiętała. Bywa, że zbyt późno pytamy, teraz już nikt nie odpowie na moje pytania. Coż, dzieciaków czas toczy się inaczej :).. Pozdrawiam.
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes