moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
o marudzeniu i innych rzeczach
Od niedawna pracuje z nami nowy kolega. Przeniósł się do nas ze spokojniejszej placówki i z dnia na dzień oczy ma coraz większe, bo wydaje mu się,że dostał się w obszar huraganu,tyle -że normalny huragan z czasem przycicha, a my mamy "swój huragan codzienny" do którego nawet mozna się przyzwyczaić ;) Ale "element napływowy" ma z tym problemy, w sumie sie nie dziwię;)
Kolega -miły jest,ale niezmiernie lubi narzekać- na niesprawiedliwość świata, na "ten kraj nad Wisłą" w którym mu sie nic nie podoba i takietam.
Ostatnio nawet powiedziałam mu :" znasz 11 przykazanie? nie dołuj bliźniego marudzeniem" ;)
Bo każdy ma prawo do marudzenia i należy to prawo szanować! Ale nadmiar marudzenia jest bezcelowy i męczący.
No to kolega zwinął się i poszedł do koleżanki poskarżyć się, że "on tak sobie lubi ponarzekać, a Su mu nie pozwala!"
...poczułam sie jak...ekonom;)

Dzis był dalszy ciąg. Y. przyszedł z zamiarem ponarzekania na sytuację społeczno-polityczną ;) a mnie czas uciekał, pracy miałam huk, a czasu mało,zatem na jego uwagi reagowałam porozumiewawczym mruczeniem i półsylabami, jednocześnie szybko pisząc na komputerze, dbając by sie nie pomylić. Nie zdzierżył
"Wyglądasz na osobę , której NIC nie obchodzi! jak to możliwe???"                              
...tąpnęło mnie, zabolało.
Nie znamy się bliżej. Ci co mnie znają, wiedzą- że mozna o mnie byc może wiele powiedzieć ( oby;) ale nie to,że jest mi "wszystko jedno"
Powoli zdjęłam ręce z klawiatury, odgarnęłam włosy z czoła i..wygłosiłam "mowę tronową";) , wyszła nieco papierowo-wiem,ale inne słowa mi sie nie nasunęły...

Mam ściśle specyzowane poglądy-zarówno dotyczące życia politycznego jak i pozostałych sfer życia, podstawy tych poglądów są dość stałe, mocne i właściwie niezmienne. Swojemu zdaniu na wiele tematów daję upust gdzie się da. Ale nie widzę powodu,żeby narzekac na wszystko ,zawsze i "zamiast". Każdy ma prawo, ja rozumiem,ale nie przyłączę się. Nadmiar narzekania dołuje mnie, wysysa ze mnie energię,zaczynam widzieć przed soba tylko mur niemożności,więc unikam. Doskonale zdaję sobie sprawę z niedoskonałoci tego świata, ale żeby nie zwariowac szukam dobrych stron, staram się dla własnego spokoju ( i innych ) znajdować pozytywy. Nie zamierzam biegać po pracy i rwać włosów z głowy dlatego,że jakies oszołomy zrobiły to lub tamto,albo czegoś nie zrobiły. Ja w pracy potrzebuję skupienia, bo o pomyłkę bardzo łatwo. Moje poglądy na ten czas staram się odłożyć na bok.
Co nie znaczy,że jest mi wszystko jedno, bo nie jest. Ja po pristu chcę,żeby ludzie pracujący ze mną czuli sie spokojnie . Czy to takie trudne do zrozumienia? a z emocjami to rzeczywiscie -nawet przeżywając dramaty potrafię je schować sobie"do środka" i nawet wtedy ktoś potrafi powiedzieć,że jestem "dzieckiem szczęścia i ...co ja mogę wiedzieć o kłopotach"

...dobrze czasem z kimś zjeść beczkę soli,żeby dowiedzieć się choć ociupinkę ..jaki ten ktoś jest...





środa, 18 kwietnia 2007, surfinia

Polecane wpisy

  • MY

    Jako kobieta mam do piłki nożnej stosunek średnio gorący- co nie znaczy : obojętny. ...Bo czasem trudno mi zrozumie ć  ,że pół Polski entuzjazmu

  • przesilenie i tak dalej

    P owinno się do góry skakać bo wiosna, nowe życie , krew powinna szybciej krąży ć bo w roślinach soki już dawno ruszyły,więc się dzięki temu stroją w k

  • "ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

    Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść... I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła ludziom się dz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/04/18 20:54:15
niedługo będziecie marudzić na tego marudę ;)
-
2007/04/18 20:54:49
To tak a propos mojego "nienarzekania'? Własnie miałam o tym pisąć.
-
2007/04/18 20:55:29
Su, zaproponuj mu zeby zalozyl bloga i tam sie wyzalal do wypeku, polec mu koniecznie onet w tym celu, nie bedziemy go czytac ;P
od pierwszych slow nie lubie goscia i jakos tak czuje przez skore, ze sie do Was nie nadaje :\
-
2007/04/18 21:53:44
Z tym chowaniem do środka czasami nie wychodzi.
Często lepiej nie chować, bo zagnieżdżają się na dłużej, piszę o dramatach nie, marudzeniu.
-
2007/04/18 21:57:19
A co wy z tym onetem? Lojalka?
Bo dziś drugi raz czytam o sugerowanych przenosinach na onet :)))
Ja powiem wprost, blogowego onetu nie znam, bo nigdy tam nie byłam, nie chodzę, nie czytam od początku tkwię na gazecie - to jest miłość :)
Onet kojarzyć mi się będzie niezmiennie z czatowymi kamerkami, przed którymi coponiektórzy bawili się swoimi narządami, by rzec delikatnie :)
-
2007/04/18 22:27:22
aby przestał marudzić podsypuj mu troszkę magnezu mnie od marudzenia odepchęlo i mam ekstra humorek
-
2007/04/18 22:42:46
no! wyszło bardzo treściwie :))
-
2007/04/18 22:45:40
Maćku
-już nawet zaczynamy:))

Reiwsz-
nasze wpisy korepondują ze sobą, ale ja swoją historyjkę nosze w głowie juz kilka dni.Fakt,kiedy napisałam...( a było to juz po wizycie u Ciebie) doszłam do wniosku,że...chyba cos wisi w powietrzu
Ty do narzekania masz rzymskie prawo, a jednak robisz to tylko kiey pękasz,szukasz słońca gdzie się da i unoisisz się nad ziemią,jeśli zaliczysz sukces:) za to ..czapki z głow!Powaznie!

marga
EUREKA! a jasne,że powiem:))))

cito1
ja tez dziś już drugi raz to czytam i swoją drogą bawi mnie to,ot wsiąkliśmy w naszą gazetową społeczność i wywalamy jęzory na inne portale.
Ja onetu po prostu jakos nie lubie i nie potrafie do końca określić dlaczego-jak w dowcipie o chłopie i Panu Bogu

Cłop siedzi na kamieniu i płacze
"Panie Boże,no co ja ci takiego zrobilem? nic mi sie w zyciu nie udaje, zona ode mnie odeszla, prace stracilem,chalupa mi sie spalila...czym ci zawinilem? dlaczego mnie tak doswiadczasz?
Wtedy niebiosa sie otoweraja , pokazuje się Bóg i rzecze
-bo coś cie k.... nie lubie!"

Dowcip taki sobie, ja go przytaczam w nwiazaniu do tego,ze nie lubię onetu i nie wiem,jaka tego jest przyczyna.Pewnie taka, o jakiej był uprzejmy wspomnieć Pan Bóg;)
-
2007/04/18 22:48:25
anqu
ja mam inny pomysł-podsypać może jakis proszek na przeczyszczenie?:)

portku
-ale wyszłam na sztywniaka :)))
przysięgam,że nie jestem;)
-
2007/04/18 23:12:25
nie rozumiem jak można żyć bez narzekania, chlipania, poczucia wiecznej krzywdy, bezsensu...przecież my to mamy w genach...a już w pracy właściwą robotą się zajmować..to jakaś nowa tradycja..!!
-
2007/04/18 23:30:00
Moze to jego sposob na odreagowanie??Tylko szkoda, ze chodzi i zaraża...
Ciekawa jestem czy ja tez narzekam, musze siebie poobserwowac ;))Dobra lekcja Su
Pozdrowka :)
ps.Koncze 13 opowiesć-super!!! :))
-
2007/04/19 00:01:51
ti_grin & dianulko
każdy m prawo narzekać! tylko nie trzeba się w tym narzekaniu pogrążyć
nie zauważyłam,żeby któraś z Was narzekała przesadnie;) przeciwnie- w Was obu jest TYLE życia i otwarcia,ciekawości świata i..wdzięczności za każdy kolejny dzień:)
A mnie pokory i nienarzekania uczy przebywanie wśród chorych.
Niektórzy cięzko chorzy ludzie mają w sobie tyle radości i wcale nie narzekają.
Patrzę na nich i pytam sama siebie-czym są te drobne niedogodności w moim życiu,które czasem tak wyolbrzymiam i które wrzucają mnie w czarną dziurę????

dianulka:) cieszę się że ta ksiązka Ci się podoba, choc niestety nie ja ją napisałam:DDD
-
2007/04/19 00:08:51
Su-nie Ty napisałaś??? ;)) Jaka szkoda hehe a byłabym pomyślała,że przez 300 stron czytałam Twój styl pisania ;)
-
2007/04/19 06:53:20
Su,uwazam ,ze Marga ma najlepszy pomysl,niech kolega zalozy bloga:))¨Pozdrawiam
-
2007/04/19 08:37:53
ja miałam takich dwóch na stanie w pracy, jak się spotkali, to koniec, ewentualnie tematem zastępczym było, co zrobi jeden z nich jak wygra w totka, dziwne, bo zawsze miał wygrać ten, który nie grał:)
-
2007/04/19 09:16:04
bardzo podoba mi się Twoje podejście:)
-
2007/04/19 09:24:48
Zanm 3 fajne dziewczyny, które mają wiele zalet, ale unikam ich towarzystwa, bo wciąz narzekają. ja tam sie cieszę tym co mam i jest mi dobrze. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
W blogu
haneczka1950.blox.pl
jest dedykacja dla Ciebie. Pozdrawiam.
-
2007/04/19 09:55:34
Podoba mi się "bo coś Cię k...a nie lubię" krótko zwięźle.
Ale powiedzcie sami, niektórych narzekania nie drażnią bo? Bo ich lubimy. Niektórzy tylko mają w sobie to coś, że cokolwiek by nie powiedzieli to jakby zgrzyt zębami po szkle. Bo? Bo coś ich k...a nie lubimy :)
Czy nie tak też jest z tym chłopem Su?
-
2007/04/19 10:27:07
I co delikwent na ty?
Jak myślisz, dotarło do niego? czy tylko "na krótko" dotarło?
-
2007/04/19 13:40:42
Jaka była reakcja na tę mowę ?
-
2007/04/19 13:54:20
W zestawieniu 1000 najczęściej czytanych blogów jesteś na 369 miejscu z tendencją zwyżkową :)
www.blox.pl/html/7012353,262146,169,170.html?3,1
-
2007/04/19 15:55:18
Jaka byla reakcja? Nie wiem,bo ledwie skonczylam, uslyszelismy przez radio,ze mamy EURO 2012:) zatem mowa tronowa zeszla w cien:) oplutku,buddda-witajcie w mojej bajce:)
-
2007/04/19 16:58:58
Hanula,zajrze z przyjemnoscia do Ciebie(dedykacja..DLA MNIE??!) kiedy wieczorem dotrÄ? do domu,teraz pisze"przez telefon";)
-
2007/04/19 17:40:50
suu mam inny pomysł, zaproponuj mu wejście do partii politycznej, przyszłe wybory ... właśnie jurek-poseł założył całkiem nową;))
-
2007/04/19 18:11:07
Wszędzie znajdzie się taki co zrzędzi i psuje atmosferę. Ciekawe czy choć na jakiś czas przestanie:)
-
2007/04/19 20:56:48
Nadmiar we wszytkim jest niepożądany, zwłaszcza zaś w uprzykrzaniu życia innym. Cóż... jeśli ma się wazniejsze sprawy na głowie, to wyrzekanie na wszystko, jest jakby trochę nie na miejscu:)
-
2007/04/20 01:57:13
do mnie jednak bardziej przemowily Twoje mruczenia i polsylaby:):)..A temu Doktorowi Nauk Marudnych powiedzailbym jak Szwajcarzy mowia zdziwionym przybyszom: Nie podoba Ci sie? To jedz skad przybyles...
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes