moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
Czas na głupoty poprzedzone poważniejszym rozważaniem na szczęście krótkim;)
Noszę w głowie jakąś głupotę, aż mnie korci, żeby o tym napisać...ale naokoło ludzie mają tyle problemów, ja też, więc czy to..."wypada pisac o niczym" w tonie wesołkowatym i beztroskim? Podczas gdy innym ludziom świat się wali na głowę? a z drugiej strony: co komu z tego przyjdzie, jeśli się owiniemy w worek pokutny, pomalujemy twarze na czarno o łeb posypiemy popiołem? ano...nic nie przyjdzie z tego nikomu. jeszcze gorzej może być na duszy.
Więc jeśli piszę o głupotach czasem (albo częściej niż "czasem") to nie znaczy, że tylko to mam w głowie. Ale raczej, że stawiam odpór problemom i póki co-po części dzięki takim"głupotom" udaje mi się wygrywać. Albo jak napisałam do koleżanki omm...wydaje mi się,że wygrywam i to czasem zupełnie, zupełnie wystarczy...

Zatem na "głupoty" czas.
Straszliwie zmokłam dziś. Musiałam wyjśc z pracy w porze największego deszczu. W przeciągu kilku minut zostałam przemoczona  do ostatniej nitki, nie pomógł parasol.
Ja, zmokła kura szłam zatem rozmyślając, jak tu być elegancką w takiej sytuacji. Głowa w górę i pierś do przodu oraz spręzysty krok niekoniecznie pomagają ;) Ale skądinąd gdyby siegnąć do ckliwych filmów co to"on i ona" na deszczu, to "oni" wyglądają zwykle całkiem fajnie. Tyle,że mogą się tym swoim zadeszczeniem cieszyć we dwoje, a nie muszą iść prezentować swego rozmoknięcia pacjentom w przychodni...No i drobna różnica wieku: zwykle "ona" z duetu deszczowego ma tak gdzieś o połowę lat mniej niz ja, no czasem jak reżyser jest nieco bardziej  "litościwy"-to nieco mniej niż połowę:)
Na to tez jednakowoż jest jakaś rada, bo można z łatwością podzielić swój wiek na dwa :) i po kłopocie.
Moje buty z całkiem niezłej firmy Bata , które nosiły mnie wygodnie...niestety nie przetrwały tej dziejszej próby wody... Niezbyt często bowiem wlewa się do nich zawartość kilku wiader z każdej strony,niezależnie od umocowanej w nich stopy.
Widok moich stóp, na które nieopatrznie zwróciłam uwage już w przychodni- wprawił mnie w osłupienie. Pięty miałam bowiem brązowe i palce również...
Niezłe buty,które niejeden deszcz przetrwały bez szwanku-zapłakały brązowymi łzami i wytarły te łzy... w moje pięty:)|
Na szczęście " w pogotowiu" były wyżej wspomniane bzdury.
Kontemplując widok "mazów" na moich piętach o nowym kolorze :) - przypomniałam sobie duży biały, lekko krzywy napis, który widziałam na malarskiej, czarnej, wielkiej teczce uwieszonej w deszczu na ramieniu chudego młodziana w sandałach na bosych stopach (niewątpliwie był to student ASP, przecież takiego credo nie pisze sie ot,tak...).
A napis ów brzmiał:
" Gdy życie nic nie warte-Evviva l'Arte! "

Parafraza tetmajerowskiego "Choc życie nasze splunięcia niewarte-Evviva l'arte!"
... bardziej niż dekadencki oryginał - przekonuje mnie jednak ta dowolna wersja na teczce studenta Sztuk, bo tylko zaznacza, że życie czasem ciężkie jest, nawet jeśli to "czasem" jest dość często... ale daje nadzieję.

Mnie za to malarskie "dzieła" deszczu na stopach i ogólne przemoczeniie-wybiły z głowy zaplanowaną wizytę w Muzeum Narodowym , gdzie chciałam sie udać dziś od razu po pracy, bo jest wspaniała wystawa
W sumie oglądanie dzieł sztuki to jakieś mini-święto. Nie można iść z wodą wylewającą się z butów...choć jakby pomyśleć- to jest w sumie lepsze niż na przykład słoma, którą często gęsto rozsiewa ten i ów,nie zdając sobie z tego sprawy ;)





wtorek, 23 czerwca 2009, surfinia
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/23 21:42:31
Mam swoją teorię na temat butów - są bowiem takie - i to niezależnie od producenta, które NIE POWINNY oglądać deszczu bliżej, jak tylko np. z samochodu, który dowiezie posiadaczkę owych "butów na sucho" wprost do garażu, by znów nie wpadły w żadną, najmniejszą kałużę. Producenci i oczywiście sprzedawcy powinni lojalnie uprzedzac, że owe butki nie nadają się nawet na krótką przebieżkę po deszczu, bo np. skóra farbuje, albo podeszwa się rozkleja, itp..
Miałam okazję kupić kiedyś takie właśnie - farbowały na sinoniebiesko..;)
-
2009/06/23 23:04:33
Mnie kiedyś ktoś powiedział, że farbują te z prawdziwej skóry. Teraz więc jężeli mi się to zdarzy, patrzę na buty z dużą dozą szacunku - prawdziwa skóra. A moja prawdziwa wymaga porządnego pumeksu!
-
2009/06/23 23:16:50
emka
dokładnie tak...:) a i pumeks już poszedł w ruch, z efektem zadowalającym:)

golden
-ech...przypomniałam sobie , że fajnie jest "leżeć i pachnieć". Albo być noszoną w lektyce nad kałużami :)))
Dziś zaproponowałam panu w jarzyniaku,żeby zaczął handlować wielbładami.Niejedna z klientek kupiłaby,żeby nie dźwigać siat:)
-
2009/06/24 09:54:16
POZDR,
-
2009/06/24 09:54:30
POZDR,
-
2009/06/24 12:55:58
Podobno buty włoskie na deszcz się nie nadają, bo się rozklejają.. Ja RYŁKĘ kupuję.
-
2009/06/24 18:03:57
Su, o głupotach można a nawet trzeba jak najczęściej. Rzekłabym, że im bardziej życie daje w dupę tym więcej trzeba o głupotach.Zatem niniejszym Cię rozgrzeszam :))
A buty Bata to nie włoskie tylko czeskie pewnikiem. (Właśnie skończyłam czytać Gottland Szczygła i tam jest ciekawa historia przedwojennego imperium Baty). No ale na taką ulewę to tylko gustowne gumaczki trza by se sprawić...
Znów będzie powódź u Ciebie ?
-
2009/06/24 20:21:08
Warto kaloszki w pogotowiu mieć! :-)))))
-
2009/06/24 23:11:55
fusillko
-gdzieś nawet gumiaczki są...ale nie spodziewałam się aż takiego Smigusa;)

takajedna
-hm...lekki dreszczyk poczułam, to prawda,że w lipcu 1997 powodzie na Dolnym Śląsku sie zaczęly od takich właśnie opadów deszczu :/

Hanula
-Ryłko ma wzgląd na to,że są na świecie małe kobietki:) prawda?:)))
Włoskie jak najbardziej sie rozklejają...ale one są najczęściej żeby wsiąśc do samochodu i wysiąśc z samochodu, bron boże po deszczu nie chadzać :)

Aniagra
-i ja Ciebie bardzo serdecznie:)))
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes