moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
wpis bardzo zwyczajny o sprawach zwyczajnych
Jako istota przekorna -za nic mam sobie mody i trendy, albo no..prawie za nic, bo jednak tak całkiem bez mody żyć się nie da...ale przekorność owa dotyczy książek. Bo chyba wybredna jestem (ale też nie... nie zawsze).
Od pewnego czasu, kiedy mi się w głowie z lekka "poprzestawiało";) raczej dążę do tego,by ta "rozrywkowa"lektura (bo od fachowej nic więcej poza merytoryczną wartością raczej wymagać nie można) była przyjemna dla ducha i...oka...
Tak,dla oka. Bo ważne jest to, jakie obrazy można przywołać sobie przed oczy,kiedy się książkę czyta.Natomiast kompletnie nieważne jest to,co kto sobie pomyśli - że ckliwe, że banalne,że za kolorowe i "zbyt ładne", że niemal "jeleń na rykowisku";) -bo nie ma spisków,wielkiej polityki, pościgów i wielkich wybuchów oraz biuściastych piekności,które potrafią wszystko-od opanowania sieci komputerowej przez unieszkodliwienie bomby podłożonej przez terrorystów aż do uratowania całej ludzkości:)
Istotne jest dla mnie też , czy postaci z czytanej książki pozwolą na to,by się z nimi zaprzyjaźnić.
Swego czasu wręcz alergicznie reagowałam na cykl"Nad Rozlewiskiem"- wchodziło się do księgarni,a tu półki zastawione w większości egzemplarzami ksiązek z tego cyklu. Totalna dominacja.
Ta alergia-nie umotywowana niczym sensownym-trwała kilka miesięcy i pewnie z przekory wspomnianej-nie przeczytałabym. Ale koleżanka przed wakacjami podrzuciła mi jedną z tych książek - "Powroty nad rozlewiskiem" , więc jak ksiązka już była to... trzeba ja przeczytać. I "połknęłam" ją w 1,5 dnia leżąc nad Jeziorem Magicznym w hamaku -za nic mając sobie osy i komary:)
Polubiłam bohaterki. Stwierdziłam też ,że ekranizacja będzie porażką.
Pierwszy odcinek serialu mi sie nie podobał. Drugi i trzeci-obejrzałam na zasadzie :"może się rozkręci". Następne... z ochotą.

I nie tylko dlatego,że jestem sentymentalna. Nie dlatego,że na niedzielny wieczór-poprzedzający wstrząs związany z poniedziałkiem ;) film powinien być łagodny.
Ale też dlatego,że te obrazki są miłe oku, a postaci-ciepłe i ludzkie. Najbardziej podoba mi się Małgorzata Braunek. Nic w niej nie ma z pretensjonalnej Izabeli z "Lalki" -jest taka...normalna i zdecydowanie jest kobietą z klasą :)
Chciałabym kiedyś taką być :)

I jeszcze dlatego...a może PRZEDE WSZYSTKIM, że czasem mam ochote rzucić duże miasto , gdzie wiecej biegu, pośpiechu i stressu niż czegokolowiek innego, gdzie często trzeba pazurami walczyć o przetrwanie-jak w dżungli  i... zaszyć się. Choćby nad takim...rozlewiskiem...albo w przybliżeniu.
:)



niedziela, 22 listopada 2009, surfinia

Polecane wpisy

  • MY

    Jako kobieta mam do piłki nożnej stosunek średnio gorący- co nie znaczy : obojętny. ...Bo czasem trudno mi zrozumie ć  ,że pół Polski entuzjazmu

  • przesilenie i tak dalej

    P owinno się do góry skakać bo wiosna, nowe życie , krew powinna szybciej krąży ć bo w roślinach soki już dawno ruszyły,więc się dzięki temu stroją w k

  • "ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

    Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść... I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła ludziom się dz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
emka1216
2009/11/22 23:27:23
Dotknęłaś tym "zwyczajnym" wpisem kilka bardzo istotnych, przynajmniej dla mnie, tematów.
Właśnie przed chwilą Ziemianin wyśmiewał moje nagłe zainteresowanie filmem klasy ... nie powiem B, bo to było Z albo i Y. Łyknęłam przez trzy kolejne tygodnie trzy odcinki wyjątkowo dennego romansu "Córka Maharadży". I dobrze mi z tym! Ostatnio potrzebne było mi pranie mózgu, a to się właśnie nadarzyło.
Do "Domu nad rozlewiskiem" miałam taki sam stosunek jak Ty. Jako zapchaj dziurę kupiłam go do szpitala w lipcu. Zauroczyła mnie opowieść. Może dlatego, że sama zmieniam swoje zycie i uciekam od miasta.
I to ten trzeci temat, ucieczka od miasta , pogoni, zawrotu głowy i codziennego "mam dzisiaj wymieszane". Ten nasz pomysł z gospodarstwem spadł mi jak gwiazdka z nieba. W tym momencie to nic, że urlop spędzam u męża na wsi, zamiast na Karaibach, ale za to mam dwa tygodnie urlopu, a nie goniony tydzień. Może te dwa tygodnie goni miasto i trzeba o nie zaczepić, ale mam cały czas kontakt i mogę się zawodowo udziielać. Ale wynika to raczej z tego, że pracuję na kilku etatach. Jednak jedno jest niezastąpione. - mam miejsce gdzie Choć przyznam się, że mam ochotę tego mojego Ziemianina wyciągnąć gdzieś daleko.
-
2009/11/22 23:44:43
emko
przyznaję,że byłaś mi poniekąd ...muzą tego wpisu:))]
Drugą była Odwodnik.
Każda z Was "po jakiemuś" zmieniła istotnie swoje miejsce w zyciu, Ty w połowie, ona..poszła na całośc:)

U mnie w domu reakcje na "babskie filmy" sa podobne jak u Ciebie, emko, przy czym o ile dawniej usłowałam zrozumieć w tym względzie męski punky widzenia i nie katowałam męskiej części domowników tym czego nie lubili w "gadającym pudle",to teraz równiez na zasadzie buntu- nie przejmuję sie tym nic-a nic. Bo ja muszę znosić mecze: piłki nożnej, koszykówki,siatkówki, formułę 1 etc oraz :wybuchy pod same dachy" -więc niech oni zniosą raz na jakiś czas mój kaprys filmowy:)))

Człowiek to taki stwór,że ciągle czegoś szuka, jak nie równowagi wewnętrznej to miejsca w życiu... jak zwał tak zwał. Gratuluję Ci...a właściwie WAM - tej decyzji dotyczącej Gospodarstwa, Czytuję Ziemianina i Ciebie i jestem zauroczona., Pewnie,że "samo się nie robi". Ale jeśli z pasją i przekonaniem...to jakże warto! :)


-
emka1216
2009/11/23 00:16:55
Nawet nie tyle chodzi o pasję, ile o wspólny cel i widzenie, tego co chcemy razem (to bardzo ważne), osiągnąć. Zapewniam Cię, że nie jest to sielanka. To normalna ciężka praca, ale jak inna od tego wyścigu szczurów w mieście, nawet nie potrafię opisać. Po prostu spokój...
-
2009/11/23 19:46:36
emko
nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy,że to jest sielanka...zważywszy na to CO j JAK oraz Z CZEGO tam, u siebie to wszsytko zorganizowaliście (razem) i ile wysiłku wymaga,by to wszytko funkcjonowało dzień po dniu, dzień po dniu :)

Właśnie ten wyścig szczurów w mieście mnie brzydzi i męczy.
Cięzkiej pracy sie nie boję, ale do cięzkiej pracy potrzebny mi jest wspomniany przez Ciebie spokój.
:)
-
wanilia39
2009/11/25 14:39:46
pierwszy tom zaczęłam czytać ubiegłej jesieni, skończyłam w kilka dni na wakacjach, pozostałe pochłonęłam... a film - no cóż - przyzwyczajam się
-
2009/11/25 21:06:40
Całą sagę łyknęłam u MAGRU. Potem na jakimś blogu udowadniano, że to literatura dla kucharek! Mnie to akurat "zwisa i powiewa", bo jakby nie patrzeć, też czasami kucharka domowa bywam, więc takie określenie nie jest w stanie mnie zranić!
Masz rację, dla Braunek, i tych pięknie malowanych krajobrazów mazurskich można serial ten oglądać, nie przejmując się zupełnie tym, że w sasiednim pokoju druga strona ciężko przeżywa mecz na najwyższym szczeblu!
-
sad.a.5
2009/11/25 21:49:52
Surfinia, zlote slowa, ciezka prace lubie : "do ciezkiej pracy porzebny mi jest (..) spokoj".
Dziekuje za te mysl.
Serdecznie pozdrawiam:)
-
2009/11/28 10:46:18
Rozlewisko przy pierwszym czytaniu mnie zachwyciło, przy drugim wręcz przeciwnie, bo wypchała mi się na pierwszy plan psychologia.
Ale ja nie o tym...
W miarę jak dookoła straszą coraz to innymi odmianami zaraz, kolejny wojnami, morderstwami, aferami i innymi taki przyjemnościami, wzrasta we mnie apetyt na inny świat. Na świat gdzie choć nie cukierkowo, to normalnie. Ludzie są dobrzy, a pogoda piękna.
Mama podesłała mi dwie Szwaje i przyznaję bez bicia - pochłonęłam z największą przyjemnością. Zatem rozumiem Ciebie. Czort bierz ambicje. Człek ma przy czytaniu odpoczywać
-
2009/11/28 23:27:32
Zaczęłam czytać notkę i autentycznie się wystraszyłam, że zaraz dowiem się, że Surfinia czyta "Zmierzch"!
To jeszcze z takich łagodnych dzieł, acz innego rodzaju polecam 5 kolejnych części o pani detektyw z Botswany, czyli o Mma Ramotswe począwszy od "Kobiecej Agencji Detektywistycznej Nr 1", następnie "Mma Ramotswe i łzy żyrafy", "Moralność pięknych dziewcząt", "Męska szkoła maszynopisania "Kalahari" i "Kredens pełen życia".
czytelnia.onet.pl/0,5046,0,1,nowosci.html
Akcja dzieje się zupełnie współcześnie, ale czytając to czułam się tak błogo jak za czasów sprzed internetu, Pudelków, centrów handlowych, a nawet demokracji ;)
-
2009/12/01 08:53:22
Wygrzebałem na jakiejś stronie ankietę z której wynikało, że "Dom nad rozlewiskiem" oglądają panie w wieku emerytalnym, z wykształceniem podstawowym, mieszkające w małych miejscowościach. Z dziką radością zakomunikowałem to Piórko, licząc, że zmieni się program na 2. Efekt? Tylko unik zapobiegł siniakowi ;)
Su, najbliższe Tobie rozlewiska są w okolicach Milicza. Gdy tam się przeniesiesz, to... liczę na zaproszenie na kawę ;)) Ptaków Ci tam co niemiara :)
-
lo-ko
2009/12/03 13:46:18
Mam wszystki części, ale ... nie mogę zupełnie się do nich zabrać. Filmu też nie ogladam.
-
ikroopka
2009/12/05 01:42:30
Nie podoba mi się serial, nie przekonuje mnie aktorstwo, zwłaszcza Brodzik i Braunek.
Brodzik podobała mi się w "Kasi i Tomku", teraz powiela siebie z " Magdy M.", której kilka odcinków widziałam, a potem już nie chciałam;(

A sama książka - długo do niej podchodziłam, kartkowałam, w końcu kupiłam i jednak - nie.Owszem, 'wartko' napisana, dialogi niezłe, ale podobnie jak film - nie przekonuje mnie, zwłaszcza w warstwie emocjonalnej.
Oni wszyscy są tam, nawet w gniewie, jacyś tacy letni...
Natomiast połknęłam, mimo potwornej ilości stron, "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet", teraz zaczynam tom trzeci i leci;)))

Przypomniał mi się serial w podobnych klimatach - "Siedlisko" z kapitalnymi rolami Dymnej i Pietraszaka.I jakie tam były widoki i klimaty!
Pozdrawiam:)
-
2009/12/05 14:22:02
ikroopko
-podejrzewam, że ja w "Rozlewisku" szukałam właśn ie klimatów z absolutni przepieknego
"siedliska"-masz rację-nie ta klasa filmu, ale jednak: w niedzielę o 20 z minutami wolę oglądać miłą dla oka "chałę" niż wybuchy,tornada i walące się wieżowce... ;)
Brodzik mi sie tez nie podoba, to znaczy:podoba mi sie jako kobieta,bo jestem "estetką,ale jako postać-tez mnie nie przekonuje.
Na panią Braunek patrzę przez pryzmat wielu spraw, może nie jest to zbyt dobrze zagrane, ale: jako osoba po 60-stce ma w sobie nadal mnostwo wdzięku, pokoju,pogodzenia,To wielka sztuka. A niechy i TYLKO na filmie...

lo-ko
-jak pisałam-długo i ja nie mogłam się zabrać za ksiązki, ale zadecydował przypadek

oplutek :)) a więc zaglądasz czasem:D
Zmierzch"???póki co jakoś nie:DDDD
Dzięki za tE tytuły, na pewno ich poszukam!


Krogulec
a co mi tam:) jednak przy całej sympatii do Ciebie- w tej sprawie stoję po stronie Kasi:)
Oglądam,bo sie relaksuję. Nie muszę myśleć o sprawach , które zaprzątają mnie cały długi tydzień
Na tym polega chyba fenomen "brazilian"(nie oglądam) i innych tego typu seriali: można przez moment NIE MYSLEĆ.
Lubię dobrą , ambitną literaturę,ale jak się czasem przyplącze ksiązka mniej ambitna, to czemu nie?:)

takajedna_ja
-święte słowa! Jak zwykle -właśnie o to chodzi.
Za dużo draństwa i kombinacji naokoło. Smierci,chorób, komplikacji, wypadków.
A nich będzie cukierkowo czasem.Nie szkodzi,że pewnie w nienajlepszym guście:)

sad.a.5
-nic odkrywczego w tej"mojej" myśli,dlatego w cudzysłowiu,bo na pewno nie ja pierwsza na to wpadłam:) a le dokładnie o to chodzi, Człowiek potrafo przenoisć gory jeśli ma w sobie spokój i wewnętrzną harmonię.

fusillko
-szczerze mówiąc mnie też zwisa i powiewa. Jestem kucharką i praczką częściej niz komukolwiek się wydaje, coż,że pracę mam pozornie"wzniosłą" ;) a na pewno odpowiedzialną... w domu mam przecież zupełnie"przyziemne" zajęcia...;)

wanilko
- film nie jest dziełem wiekopomnym,ale jak kilka osób wspomniało-miły dla oka.
Ikroopka wspomniała o cudowny, "Siedlisku" z Dymną...ech,ale to wzór niedościgniony:)


-
Gość: ikroopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/09 23:05:13
A ja od kilku dni czytam "Nasierowska fotobiografia" - właśnie jestem na etapie budowy domu na Mazurach, mam przed oczami widoki z "Siedliska"...
Pani Zofia poważnie chora, po operacji.
-
emka1216
2009/12/09 23:50:04
A ja dzisiaj kupiłam dwie książki Sumińskiej!
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes