moja jesień gra bossanovą...
Blog > Komentarze do wpisu
w każdym z nas jest coś z dziecka
Jak to osoba dobrze po 40-stce- wracam czasem do przeszłości-dużo częsciej niż przed 10 czy 20 laty:) -taka jest kolej życia i nic tego nie zmieni...
Pamietam średnio-zasobny dom rodzinny, gdzie prezenty mikołajowe były skromne,ale zawsze,zawsze cieszyły. Radości tej towarzyszłyły dziecięce emocje: bo paczki pojawiały się w nocy jakoś dziwnym trafem,kiedy znużone czekaniem powieki same się zamknęły, choćby na małą chwilę. Potem zastanawiałam się czasem, czy Mama nie spała w nocy i czekała, aż my zaśniemy?
Później już w czasach studenckich,kiedy nie zawsze wracało sie do domu na Mikołajki...bywało smutno, bida była z nędzą, a w studenckiej kieszeni było zbyt dużo wolnego miejsca...Ale większośc z nas tak miała. Wtedy też patrzyło się z sentymentem, jak po ulicach przemykali nie-święci Mikołaje, w róznym stanie trzeźwości. Nikt jednak nigdy nie słyszał o tym,że Mikołaja ktoś napadł,ograbił czy uszkodził. Taki biegający po ulicy Św.Mikołaj miał status szczególny,wydaje się,że był wręcz...nietykalny.
Kiedy mój syn będąc małym dzieckiem uzyskał pewną świadomość szczególnych wydarzeń mikołajkowych-często gęsto musiałam wynajdować jakieś satysfakcjonujące go wyjaśnienia,dlaczego : "Jeśli jest JEDEN Św.Mikołaj, to po ulicy biega ich wielu?"? Im starszy był mój syn, tym było trudniej tłumaczyć :)
Zaś moja córeczka chrzestna, była"szybsza"bo kiedyś w Mikołaju,który przyniósł prezenty rozpoznała własnego ojca:) ale PO BUTACH!!!! I zaraz maluch dwuletni - wykrzyknąwszy "TATA!" wisiał na Mikołaju ciagnąc go za brodę.
Jednak w mojej rodzinie nadal pokutuje zasada: "Jeśli nie wierzysz w Świetego Mikołaja-prezentu nie dostaniesz".
Więc wszyscy na wszelki wypadek wierzą w brodatego dostawcę radości. I nieważne,czy jest to duży prezent, czy -częściej- bardzo drobny, bo co roku spotykamu się całą rodziną (kilkanaście osób)w tym dniu, więc trudno byłoby każdego obdarowywać czymś wiekszym...darowujemy sobie więc drobiazgi,ale pomysłowe, najczęciej ładnie zapakowane. Przecież nie o cenę prezentu tu chodzi, ważny jest fakt, a zwłaszcza szczególna, miła tradycja, która niezbędna jest dzieciom , a w dorosłych budzi  dziecko uśpione.
I niech tak zostanie.

sobota, 05 grudnia 2009, surfinia

Polecane wpisy

  • MY

    Jako kobieta mam do piłki nożnej stosunek średnio gorący- co nie znaczy : obojętny. ...Bo czasem trudno mi zrozumie ć  ,że pół Polski entuzjazmu

  • przesilenie i tak dalej

    P owinno się do góry skakać bo wiosna, nowe życie , krew powinna szybciej krąży ć bo w roślinach soki już dawno ruszyły,więc się dzięki temu stroją w k

  • "ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

    Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść... I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła ludziom się dz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/05 17:16:43
W naszej rodzinie tradycja jest obdarowywanie się słodkościami!
-
Gość: panna_nikt, *.infinity.net.pl
2009/12/05 23:26:25
Warto to dziecko pielegnowac :)
Dzieki Ci za ten wpis...cos mi uswiadomiłaś...
-
andsol-br
2009/12/06 04:12:17
Omal szlag mnie kiedyś nie trafił gdy jakaś sąsiadka przygotowywała się do uświadomienia naszym synom (wówczas poniżej 7 czy 8 lat), że Św. Mikołaj nie istnieje. Czego nie ma dziecko samo w stosownym momencie odkrywa, a gdy jest to jest i ma być w spokoju.

Przestali wierzyć bardzo późno, po paru jeszcze latach, z powodu zajączka wielkanocnego (tego, który rozsiewa czekoladki), bo im się naukowo nie zgadzały odciski (kredowe) jego trzech palców. Nie pamiętam co wydedukowali, że zając nie kura i liczba się nie zgadza czy kąt rozstawienia nóżek był zły, ale przyszedł moment dorosłości. Ale obiecaliśmy, że mimo tego nie będzie końca czekoladek.
-
2009/12/06 09:30:33
aż wstyd! zapomniałam o Mikołajkach!
u nas w domu też jest zasada : skoro nie wierzysz w Mikołaja to nie ma prezentu - ale to dotyczy tego bożonarodzeniowego
-
2009/12/06 11:29:14
takajedna_ja:)
u nas jest tak: rodzinka w Święta rozsiewa się po Polsce, trudno zebrać ich"do kupy", więc dzieje się tak w Mikołaja, wtedy też przyjeżdża do nas Teściowa , to niemal"świety" termin dla nas:)))))) Bo święta każdy spędza już z reguły gdzie indziej...

andsol-br
-też by mnie szlag trafił gdybym miała taką sąsiadkę! :) Właśnie: na wszystko jest czas, najlepiej jeśli do "przełomowych" odkryć młody człowiek dochodzi sam...wtedy jakby mniej"boli":)))
Ale swoją drogą..jak widać: kaźdy dochodzi do wniosków na temat istnienia czy nieistnienia św.Mikołaja czy Zajączka swoimi drogami...ustalenia Twoich synów ciekawe,bardzo ciekawe, ech,te geny:))))

Panno_n
-pewnie ,że warto pielęgnować w sobie dziecko, niczego nie odkryłam na nowo, nie ma to przecież nic wspólnego z infantylnością lecz raczej-z niewinnością spojrzenia na sprawy świata i okolic:)

fusilla
-słodkości KONIECZNIE!!!!! :)
-
dr_ewa999
2009/12/06 12:18:37
W moim domu jest tradycja,ze prezenty mikołajkowe dostają dzieci aczkolwiek ja tez czasami dostaje więc ciągle czuję się dzieckiem :)). Wszyscy zas obdarowujemy sie wzajemnie drobiazgami " pod choinkę" w Wigilię ;))

A co do Św. Mikołaja-nie mogłam wyjść z podziwu,ze moja juz dość duza córka nadal wierzy w Mikolaja( miała juz chyba ze dwanascie lat) postanowilam ja uwiadomic , bo pomyslalam,ze w koncu dzieci zaczna sie z niej smiać. Kiedy ja uswiadamialam dziecię nagle powiedziało-mamusiu ja wiem,ze św. Mikołaj nie istnieje, ale nie chciałam wam robic przykrości :))
:))

-
2009/12/06 14:08:43
dr_ewo
zatem...Wasze dziecko wykazało sie niezwykłą deloikatnością:DDD
U nas na Mikołaja-najwększe prezent dostają dzieci, od jakiegoś czasu wprowadziliśmy taki zwyczaj,że przez Mikołajem robimy losowanie: kto-komu.Dotyczy to dorosłych,bo dzici dostają od każdego:)\I tak jest najrozsądniej, a prze3de wszsytkim nie bije tak bardzo po kieszeni:)))
W Wigilię prezenty też są, ale małe. przed świetami,więc zamówiłam drobiazgi dostatecznie wcześnie przez internet. I niestety firma Merlin.pl nie stanęla na wysokości zadania, Przezenty doszły dzień po świętach.Ale święta spędziłam w skromnym gronie, więc mi wybaczono:)))
-
2009/12/07 09:06:37
Mikołaj był w tym roku dla nas łaskawy, nie przyniósł rózgi;)
W dzieciństwie nie pamiętam, zebym w domu dostawała jakieś prezenty na Mikołajki, to raczej była domena "szkolnego" obchodzenia tego święta. Natomiast w moim domu wprowadziliśmy ten zwyczaj, zwłaszcza, gdy pojawiło się dziecię. I pamiętam, że przez pewien czas córka wierzyła w Mikołaja, ale dość szybko wpadła na to, że Mikołaj to rodzice:) I mimo, że córka jest już dorosła, to nadal lubi mikołajowe niespodzianki:) Ale kto ich nie lubi?:))
-
2009/12/08 22:17:37
Ha,Golden -to byliście chyba w tym roku bardzo grzeczni;)
Kto nie lubi mikołajkowych niespodzianek? ...nie znam takich osób:)
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes