moja jesień gra bossanovą...
RSS
piątek, 12 grudnia 2008
refleksja
Kilkanaście dni przed Nowym Rokiem czas przyspiesza,"nakręca się" jak wirujący bąk-dziecięca zabawka.
Pewnie czas nabiera teraz zawrotnej szybkości poganiany przez myśli wielu ludzi marzących, aby " ten rok się wreszcie skonczył". Bo na przykład czyjś rok nie był dobry, więc wydawać się temu komuś może,iż ze zmianą ostatniej cyfry w liczbie - diametralnie zmieni się i jego życie. To tak- jakby mieć świeżą kartkę, która tylko czeka,aby zaostrzyć ołówek i starannie, z namaszczeniem, bez pośpiechu  kaligrafując wpisywać na niej literę po literze, dokładnie według planu.  Tylko, że nie ma co się łudzić-plany czasem trzeba zmieniać, albo coś(lub ktoś) je nam zmienia, a to ołówek się złamie, wylejemy kawę na nieskazitelną biel, coś nas rozproszy-za plecami usłyszymy czyjś głos,niezidentyfikowany dźwięk, lub też  kątem oka zobaczymy jakąś sylwetkę...i diabli (lub anieli;) biorą misternie przemyślany schemat działań.  Lub  wielkie nadzieje.
Chociaz nie zawsze jest to złe.

Ja jednak nie lubię poganiać, ani nie lubię byc poganiana.
Z niezrozumieniem zatem  i niemal buntem- obserwuję, że ledwie się budzę o poranku... chwilę potem budzę się o poranku znów. I że czas pomiędzy poszczególnymi przebudzeniami jest jakby coraz krótszy. A wydłuża się za to w nieskończoność, kiedy na  coś ważnego czekam.
Ot, robota dla filozofów, fizyków ... i licho wie kogo. Wieczny problem względności czasu.
Nie do pojęcia dla"zwykłego śmiertelnika".
Niech mi więc ktoś powie,czy ten czas przyspiesza pod koniec roku, bo mu sie gdzieś spieszy,czy jak napisałam w pierwszych słowach-nie wytrzymuje ludzkiego poganiania i usiłuje uciec...a może - chce nauczyć nas pokory...pokazując, że bez względu na nasze działania- i tak zrobi po swojemu,czyli przyspieszy w mało odpowiednim dla nas momencie i zwolni dokładnie wtedy, kiedy tego sobie nie życzymy...
?

19:25, surfinia
Link Komentarze (47) »
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes