moja jesień gra bossanovą...
RSS
sobota, 24 grudnia 2011
Wigilia, czas zajrzeć w stare kąty...
-Chodź,czekamy tylko na ciebie -Oddziałowa ponaglała mnie po cichu, miałam jeszcze pacjenta, a "załoga" jakimś cudem (mimo ciągłego biegu z językiem na brodzie) niemal w całości zebrała sie na kilka minut w dyżurce, przy bardzo skromnej, symbolicznej wigiliniej wieczerzy, i rzeczywiście tylko mnie tam nie było.
Po kilku minutach udało sie dotrzeć tam i mnie.

Chodzi o to,żeby zwolnić na chwilę, popatrzeć na siebie z sympatią i złożyć krótkie ale  szczere życzenia - cięzko pracujący ludzie nie potrzebują Bóg wie jakiej gimnastyki językowej- życzymy sobie więc zdowia dla nas i Bliskich,bo reszta jakoś się ułoży. I jeszcze,żebyśmy mogli spokojnie pracować we wszechorganiającym kryzysie...nie tylko w sferze materialnej ale też moralnej.

Nie wysiedziałam 5 minut, zaraz kolejny pacjent potrzebował uwagi,wiec tylko łyk czerwonego barszczu z kubka i jedno gorące uszko połknięte "na szybko"  (reszta może potem) ,  usta wytarte grzbietem ręki(potem okazało się,że nosiłam ślad barszczu na policzku.

Kocham swoją pracę, choć czasem jest tak ciężko...Klnę jak szewc,kiedy papierologia jest ważniejsza od pacjenta, bo kradnie mi czas przeznaczony na niego. Straszę, że odejdę bo nie wytrzymuje napięcia nerwowego. Staram się pokonywać słabości, takich chwil kryzysu mam dużo.Czasem czuję się w swej pracy strasznie samotna. Typowa samotność długodystansowca.
Ale otrząsam piórka i  idę do przodu.

I kiedy tuz przed Świętami przychodzą ludzie i mówią wiele dobrych rzeczy, to wiem,że ta cała nerwówka, ta  mozolna walka, codzienny pozornie nieefektowny kierat - ma sens. I co tam reszta świata, cel osiągnięty.

Po śmierci Havla wyemitowano w TV jeden z wywiadów,który z nim został przeprowadzony jakiś czas temu.
Zapytano go o to jaki ma swój  sposób na zło tego świata.
Odpowiedział,że ma swój własny świat odgrdzony  murem od świata zewnętrznego i to pozwala mu często przetrwać. I że oczywiście świat zewnętrzny przypomina o sobie ciągle,ale ten co ma własny świat-ma gdzie uciec.
Te słowa trafiły akurat na mój zły dzień, moment bezradności.
I wchłonęłam je jak gąbka :) Bo przecież ja o tym wiem,ale może nie sformułowałąm tego tak trafnie.

Dlatego w Wigilię-tym co tu jeszcze zaglądają ( a wiem,że tak)
życzę pieknego własnego świata, w którym szczelnie można się ukryć kiedy życie dokopie lub zechce dokopać. Nie żeby uciec całkiem,bo to niezdrowe:) ale żeby mieć miejsce,gdzie wszystko jest przyjazne, otulające i gdzie można wszystko spokojnie sobie poukładać. Żeby się nie dać bombardującym nas ze wszystkich stron katastroficznym wizjom, brutalności , nieuczciwości, nieżyczliwości,  niepowodzeniom -temu wszystkiemu,co zaburza naszą wewnętrzną harmonię :)
I zdrowia życzę , i pomyślności w każdym aspekcie naszego życia
                          Wesołych Świąt!



11:38, surfinia
Link Komentarze (18) »
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes