moja jesień gra bossanovą...
RSS
poniedziałek, 19 marca 2012
"ale są jeszcze sprawy drobne, loty ptasie..."

Świat wariuje , pędzi i zmienia się niekoniecznie na korzyść...
I trudno obok tego przejść obojętnie, a chwilami tak wszystko przytłacza-tyle zła  ludziom się dzieje ... , tyle fałszu, brutalności
 i obietnic bez pokrycia więc...ja jako "zakamuflowana hipiska i pacyfistka" chętnie bym ten świat po swojemu naprawiła,ale tyle razy dostałam za to po łapkach,że chyba lepiej się wycofać z tej doprawdy dziecinnej  chęci naprawiania wszystkiego. Przynajmniej narazie. Przynajmniej...do regeneracji sił :)

...Do regeneracji sił, nastroju i zapału.  A temu wiosna sprzyja jak nic ,więc na pohybel smutkom i problemom typowym dla  "wieku odpowiedzialności"  trzeba  myślom pozwolić popłynąc w miejsca przez kilka miesięcy niedostępne- do gniazd ptasich,  w kierunku delkatnych pączków na krzakach i drzewach, do  ździebeł nieśmiało wychodzących z ziemi.

Kiedy  na osiedlu wykarczowano część krzaków i drzew,bo cośtam, bałam się,że ptaki nie będą mialy gdzie śpiewac. Że sobie odfruną w bardziej sprzyjające miejsca i ...czego będę słuchac o poranku w niedzielę ,kiedy wszyscy śpią, a ja mam czas na  zbawienne uporządkowanie myśli?
Okazało się jednak,że ptaki nie tak łatwo się  poddają, więc na okoliczność ostatnich niezwykle pięknych,ciepłych dni- nasi "bracia mniejsi" raczą nas koncertami i rejwachem nie mniejszym niż poprzednio. Co mnie cieszy niepomiernie, napełniając spragnione tych dźwięków serce prawdziwym miodem.
Ileż zapału w tych pieśniach i  przekomarzankach...Ptaszętom nie przeszkadzają ludzie, ba,zdaje się,że kompletnie na nas nie zwracają uwagi:) I dobrze.

A dziś. Postanowiłam podjechać dwa przystanki autobusem w pewne miejsce. Wsiadłam i najpierw zobaczyłam ludzkie rozbawione twarze, a potem usłyszałam  śpiew.
Starszy pan śpiewał piosenki Bułata Okudżawy. "Dopóki nam ziemia kręci się ..." i "Balonik " i jeszcze inne...a potem "Będziesz moją panią" Grechuty:) A głos miał dobry, naprawdę dobry!
Śpiewal nie dla zarobku, nie dla poklasku, śpiewał dla siebie:) donośnie jak te"moje" ptaki. I jak  ptakom-kompletnie nie przeszkadzali mu inni ludzie, którzy patrzyli na siebie kpiąco lub porozumiewawczo z wyrazem twarzy pod tytułem: "No dziwak jakiś, nienormalny czy co? MY NORMALNI a on?".
Połowa z nich to na pewno sobie myślała,że starszy pan śpiewa jakąś pieśń kościelną. gdy zabrzmiało:
                 "Panie ofiaruj każdemu z nas,
                  czego mu w życiu brak -
                  mędrcowi darować głowę racz,
                  tchórzowi dać konia chciej,
                  sypnij grosz szczęściarzom...
                  I mnie w opiece swej miej"

A mnie jakoś ciepło się na sercu zrobiło, ani mi w głowie było kpiąco się uśmiechać...
 Bo przecież "dopóki nam ziemia kręci się" i komuś  lub czemuś chce się śpiewem witać wiosnę...to jeszcze nie pora na koniec tego świata.
Witaj wiosno.

15:36, surfinia
Link Komentarze (11) »
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes