moja jesień gra bossanovą...
RSS
sobota, 29 kwietnia 2006
świt i później
Świt powitałam dziś dwa razy.Raz o 3 rano,kiedy zimprezowany Dryblas trzeźwiutki wrócił z imprezy(wyszłam...popatrzeć i sprawdzić,czy drzwi zamknął aby;) a drugi raz o 6 rano z drobnymi minutami,kiedy coś potrząsnęlo moim ramieniem. Prawdopodobnie mi się wydawało.A być może "zmaterializowały się" moje przedsenne wczorajsze przemyślenia,bo od jakiegoś czasu usiłuję rozwikłać pewien problem tz."wieczną zagadkę" i nie wychodzi mi.Ale nęka. Raz silniej raz słabiej, jednak ciągle we mnie jakostam siedzi.
 Nie wiem zresztą ,może to wszystko bzdura bo przed snem jestem zwykle w stanie myśleć jakieś 3,5 sekundy:D - potem natychmiast zasypiam jak kamień.

Dziś deszczowy dzień , dośc ponury , ale niech się wypada do jutra,bo jutro w drogę- na weekend, dośc wcześnie rano.Wyjechałoby się dziś,ale jeszcze czekają mnie późnym popołudniem niezbyt rozrywkowe zadania obowiązkowe.
TAM komputera nie zabiorę, więc będzie przerwa do srody,nie dlatego że mnie cos przejechało czy spadła mi cegła na łeb, a dlatego że sprobuję się rozerwać:)

13:00, surfinia
Link Komentarze (15) »
piątek, 28 kwietnia 2006
żuczek-niebożątko;)
A ja widziałam dziś chrabąszcza!
taki jakiś zdezorientowany łaził po chodniku,jakby czekał aż go ktoś rozdepcze:/
Patykiem go przesunęłam na trawę.Trzeba pomagać nieprzystosowanym.
;)

23:13, surfinia
Link Komentarze (16) »
kobiecy punkt widzenia na honor

Byc może w obecnych czasach wspominanie o "honorze i godności"może być uważane za śmieszne Mało jest takich nagłaśnianych przypadków,aby ludzie "ze świecznika" potrafili zachować się z honorem.
Mnie zaimponował dziś Minister Meller. Swego czasu powiedział głośno,że jeśli dojdzie do tej koalicji,co ją właśnie mamy,to on złoży rezygnację.
Bo tam gdzie jest miejsce dla Leppera-tam nie ma miejsca dla niego.
I jak powiedział-tak zrobił -nie szukając wykretów i furtek , aby na stanowisku pozostać mimo wszystko,bo po co rezygnować z czegoś co sie umie i (chyba) lubi. A jednak słowa dotrzymał. Zachował się z godnością i ja mam za to do niego duży szacunek.I jak mniemam-ponieważ dobrym ministrem jest(jeszcze,do objęcia urzędu przez następcę) -będzie miał szanse pracować z innym rządem kiedyś-jeśli zechce.
Patrze na niektórych ludzi z kregów politycznych,którym można pluc w twarz,a oni i tak twierdzą ,że deszcz pada, bo dla władzy i kariery zrobią wszystko, sprzedadzą swoje ideały(jeśli je kiedykolwiek mieli), zbratają się z wrogiem, zmienią zdanie i postawę zawsze jeśli to będzie mogło posłużyć im. Tylko im.
Obrzydzenie bierze,ale akurat tu niczego nowego nie napisałam.

U mnie w domu rodzinnym- pewnie również z powodu różnych historycznych zaszłości i dziadków Piłsudczyków, potem śmierci jednego z nich w Katyniu, działalności mojej Mamy w AK,kiedy miała zaledwie 13 czy 14 lat -słowa:
HONOR, GODNOŚĆ były jednymi z najważniejszych. I w sumie wydaje mi się,że nikt mnie i siostrze o tym nie opowiadał jakoś wzniośle szczególnie.Po prostu sie wiedziało, że to ważne. I nadal się wie, jakos to tkwi w człowieku.
Kiedy miałam 14 lat-zawiodłam młodszego kolegę. Obiecałam,że go zabiorę na lody i z premedytacją tego później nie zrobiłam. Czy ja wiem? chyba sie wstydziłam pokazywać z młodszym. Do tej pory się tego wstydzę-nie zachowałam sie honorowo. A to niby drobiazg. Inni robią gorsze rzeczy i to wielokrotnie, a nie wiem,czy sie tego wstydzą -bo przecież jeśli się cos robi kilka,kilkanaście razy (np. z przemedytacja okłamuje wyborców-ale tp tylko jeden z przykładów) to chyba raczej juz nawyk i przeświadczenie,że "jakoś to będzie i oby do przodu". A jednak gdybym mogła cofnąć czas o wiele lat-na pewno nie zrobiłabym świństwa temu chłopakowi.
Z godnościa może trochę gorzej,ale czy ja wiem? Czasem trzeba godnośc schowac do kieszeni, kiedy sprawa wydaje się być  ważna i warta każdej ceny.
Nie mówię o "wartościach brzęczących". Ale to czasem boli. Zwłaszcza jak sobie człowiek uświadomi,że jego godnośc została nadszarpnięta...




21:37, surfinia
Link Komentarze (14) »
czwartek, 27 kwietnia 2006
niektórzy lubią sie postarzać
Podjechałam dziś trzy przystanki tramwajem do pracy,pięknie było-mogłam sie przejść,ale czasu miałam zbyt mało, a i jakieśtam plany miałam,wolałam dotrzeć wcześniej.
No ale nie w tym rzecz. Do tramwaju wsiadły dwie dziewczynki-11-góra 12-letnie, "zrobione" na duzo starsze, z dośc ostrym makijażem ( bo chyba na delikatnych dziecięcych buziach każde malowanie wygląda zbyt ostro) i w dość wyzywających (jak na 11-12 lat)ciuszkach, jedna z nich podeszła do grupki młodych mężczyzn siedzących w tramwaju i ich zaczepiła zalotnie. Dość niezdarnie jeszcze, a oni zbyt młodzi chyba, nie docenili "Lolitki".
A mnie się żal dziwczynek zrobiło. Nie to,że byłam zgorszona, ale właśnie dominował żal. Ktoś okradł je z dzieciństwa, chyba wiem kto, albo CO, w pisemkach dla bardzo młodej młodzieży
( a miałam okazję je nie raz oglądać) promuje się zbyt szybką dorosłość, tak jakby dzieciństwo było grypą, którą szybko trzeba przejść i zapomnieć , żeby jak najszybciej móc przejść do pozornie "prawdziwego i fascynującego" życia. Może nawet gdzieśtam w ukryciu te dziewczynki bawią sie lalkami,ale jedna przed drugą w życiu sie do tego nie przyzna...


A z drugiej strony- patrząc na naszych polityków z partii rządzącej- uświadomiłam sobie,ze to są ludzie"bez wieku" -nawet bardzo młodzi-starają się dorównać tym starszym wyglądem, ubiorem, posturą, grymasami, sposobem nadymania się.
Woody Allen chyba w filmie "Manhattan" mówił,że jamnik jest dla mężczyzny przedłużeniem jego męskości. Zastanawiam się od dawna CO jest tak fascynującego w polityce, że coraz więcej bardzo młodych ludzi chce się tym zajmować? przecież nie dla idei,no nie:większość musi miec inne pobudki.
OK-WŁADZĘ mieć, rząd dusz. Ale czy to wystarczy,by ...być?

------------------------------------------------------------------------------------------
może wystarczy, Kosiński napisał książkę pod takim tytułem, zresztą i książke czytałam i film oglądałam. No ale to (niby) fikcja literacka i jak ktos napisał o głownym bohaterze O'grodnicku -"jego życie jest dośc niezwykłe, gdyż jego istnienie nie powinno miec miejsca".

22:58, surfinia
Link Komentarze (14) »
wieści
Chyba przestanę czytać gazety. No oczywiście żartuję.Ale "na dzień dobry"przed wyjściem usiłowałam znależć COŚ optymistycznego i niestety nie znalazłam.
A najbardziej, z racji wykonywanego zawodu wkurzyło mnie to,ze pan minister Religa podjął decyzje o likwidacji 70 najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce.
"Dość wspomagania,jeśli sobie nie radzą". Ale jak sobie poradza chorzy ludzie to ja nie wiem. Z jednej strony awantury (słuszne),że ludzie muszą leżeć na korytarzach szpitalnych bo nie ma miejsc. Z drugiej strony-likwidacja ogromnej ilości łóżek, aby zaoszczędzić. Najlepiej zaoszczędziłoby sie,gdyby zlikwidować przerosty administracyjne na górze.
Obraził się minister za protesty. Strasznie nabombany chodzi. Miałam dla niego dawniej wiele szacunku,bo dużo zrobił dla polskiej kardiochirurgii. I w ogóle inaczej mówił,kiedy był lekarzem.Ale punkt widzenia zmienia się jak wiadomo z punktem siedzenia. I mój( pewnie większkości ludzi) sposób spojrzenia na profesora Religę też się zmienił. Czuję sie oszukana
.

09:03, surfinia
Link Komentarze (17) »
środa, 26 kwietnia 2006
myśl banałem trącąca
Odbijamy się w oczach innych ludzi-dosłownie i w przenosni.
Oni odbijają się w naszych oczach.
Nie ma więc co się dziwić,że czasem czujemy to samo, choćby to trwało tylko krótką chwilę...mgnienie nawet.

22:12, surfinia
Link Komentarze (8) »
środa-dzień bolących nóg
Środy to moje najbardziej zapchane pracą dni. Zawsze się nabiegam,potem nie wiem gdzie założyć nogi. Dziś też to samo- zwłaszcza że nagle zrobiło się gorąco.
Mam jeszcze dość dużo do zrobienia w domu,ale tego na siedząco nie da się zrobić.Zwlec się trzeba jednak...i motywacji dziś we mnie brak jakoś. Zmęczona jestem ogólnie.

I tak już usłyszałam tradycyjne i sarkastyczne :" a czym ty się tak zmęczyłaś" i i również tradycyjnie ugryzłam się w język,by nie wyliczyć ILE i CO zrobiłam dziś od godziny 6.15 rano . Nie warto w sumie.

Muszę zebrać siły na jutro. Jutro mam poważną rozmowę z Odgórnym.
I powiem mu co myślę. A może postraszę zwolnieniem się. Może. O ile starczy mi odwagi ;)


Póki co postanowiłam poprawić sobie humor i wlazłam w pewne miejsce,a tam dyskusja na temat: "jak chciałbyś umrzeć " w sensie: szybko i świadomie czy wręcz przeciwnie. I pytanie: kto myśli o śmierci,a kto nie.
Potem ktos napisał,że był "o krok" od śmierci i co sobie pomyślał wtedy zanim stracił przytomność. etc. Ja tez byłam kiedyś. Ale nie pamiętam co sobie pomyślałam wtedy,kiedy samochód koziołkował. Od lat sie tylko w sumie cieszę,że mnie ten samochód nie wykoziołkował jednak na drugi świat. Ktoś nade mną czuwa.
No to sobie na tamtym forum humoru nie poprawiłam...;) co było do przewidzenia,hehe

A w ogóle to jest tak, że jak już sobie cos poukładam, usystematyzuję i myślę,że narazie tak można pracować,to BUCH ! znów jakaś cegła w łeb. Zastanawiam się,czy ja potrafiłabym jeszcze pracować w NORMALNYCH warunkach? spokojnie i komfortowo bez widma ciągłych walk o każdą bzdurę.
I bez konieczności ciągłego wysłuchiwania o wizjach naczalstwa, bo z doświadczenia wiem,że do tej pory okazywało się to byc psu na buty.
Gdyby mi było dane pracować w spokoju,to pewnie byłoby mi czegos brak...
;)
----------------------------------------------------------------------------------------
...a poza tym uwielbiam Pata Metheny.
Jego muzyka mnie wprowadza do krainy łagodności. Choćby nie wiem co.
A przecież "nie wiem co " się nie dzieje,tylko mały impas,nie pierwszy ,nie ostatni.Minie jak wszsytko,może i dlatego,że chyba powoli się znieczulam na pewne sprawy. Wreszcie postanowiłam zadbać o swoje interesy. Pod każdym względem.
Właśnie ta muzyka Metheny'ego rozbrzmiewa z radia.Dla mnie.

19:49, surfinia
Link Komentarze (10) »
wtorek, 25 kwietnia 2006
1%
Zastanawiam się, na jaką organizację użytku publicznego przeznaczyć ten 1% od podatku. Wolę, żeby zasiliło to jakiś sensowny cel, niż utonęło znów " w sposób niokreślony" w budżecie, czy gdzieś w innej przepastnej równie nieokreślonej  "przestrzeni".
Mam trzy typy. Fundację na rzecz dzieci z chorobami nowotworowymi, "Pajacyka"
i WOŚP. Trochę czas się filcuje . Chyba wygra opcja pierwsza.

22:23, surfinia
Link Komentarze (12) »
bociany jednak nie próżnują
Bociany nie próżnują, mówi się,że grozi nam niż demograficzny,to się ptaszki(bociany znaczy,bez skojarzeń proszę;) zwijają jak w ukropie. I zwijały jesienią i zimą,choc to teoretycznie niemożliwe,bo przecież odlatują do ciepłych krajów. No ale przyroda od czasu do czasu głupieje, to bocianom nie wolno? ;)
Albo na przykład takie bociany  z poczuciem misji -ciągnęły zapałki:"ty zostajesz i pracujesz,ja odlatuję, w przyszłym roku -przeciwpołożnie" (tak,wiem,zapachniało kurczakami Grzegorza Halamy;)
Po czym poznaję,że nie próznowały?....na osiedlu mamy wysyp piastunek do dzieci:)))

17:50, surfinia
Link Komentarze (8) »
Dzień Swistaka
"Dzień Świstaka" nie dość ,że był bardzo przyjemnym filmem, dośc przekornym to jeszcze niegłupim :)
Dziś rano malując najpierw jedno potem drugie oko, szykując śniadanie i kanapki dryblasowi , parząc herbatę , ścieląć łóżko i ubierając się-doszłam do wniosku po raz kolejny,że to wszystko robię w identycznej niemal kolejności, tymi samymi gestami. Dzień po dniu, jak wielu a może jak każdy.
Czasem to bawi do rozpuku,albo mniej. Może przyprawić o zawrót głowy lub lekkie szaleństwo.
W zależności od nastroju i potrzeb...Lepszy dzień świstaka , niż dzien świra.
Choć czasem nikt się nie pyta co lepsze,kiedy dyskretnie,podstępnie jedno zmienia sią w drugie...;)

15:31, surfinia
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 24 kwietnia 2006
:D
Spotkałam się dziś z dawno niewidzianymi koleżankami. Każda z nas pracuje dużo,nie mamy czasu na babskie pogaduchy,ale jak się już spotkamy to nie możemy przestać:) a poza tym każda każdej obiecuje,że już nie będzie takiej długiej przerwy w spotkaniach i że za miesiąc najdalej...etc. Potem mija zwykle kilka miesięcy :)
a dzis jedna z nich TRZASK i wyciąga...zaproszenie na ślub:)
SWÓJ ślub:D i to mnie bardzo uradowało, bo jest to kolejny kwiatuszek do koszyczka opatrzonego napisem(wspomnianym przeze mnie niedawno) , że
" jeśli w naszej grupie wiekowej jeszcze ludzie się żenią....rodzą sie jeszcze czasem dzieci nikt nie umarł-to dobrze:)"
Wiem,że się powtarzam ale tak się cieszę...a to przecież nie mój ślub:)
No i było oj,było gadania:co Panna Średnio-Młoda(jak sama o sobie mówiła)
będzie miała na sobie tego dnia ( z trudem odwiodłyśmy ją od przekonania,że właściwie to"wszystko jedno" i że może byc nawet czarny elegancki kostium.
Otóż CZARNY w żadnym wypadku. Ale w białej sukni- "bezie" Panna Średnio-Młoda też nie bardzo miała ochotę się ujrzeć:)
Tak czy siak wygląda na to,że byłam na czymś w rodzaju...wieczoru panieńskiego, przy czym poza tą jedną Panną co to niebawem wstąpi w związek małżeński-cała reszta ten krok miała juz za sobą...
Nie było tortu z wyskakującym pół-gołym facecikiem i całe szczęście :) bo mogłybysmy tego nie przeżyć-umarłybyśmy ze śmiechu:)
Za to było dobre wino... ech-chyba lubię jak sie ludziom układa i jeszcze bez fałszywej skromności potrafią powiedzieć: TAK, jestem szczęśliwy/szczęśliwa.
Oczywiście pod waunkiem,że tak właśnie jest.
Bo wygląda na to, że jest to coraz większa rzadkość...

23:31, surfinia
Link Komentarze (8) »
dieta i po diecie raczej:)

Zaczęłam czytać o "diecie dla zabieganych" ale poprzestałam na tytule :D bo musiałam (!) pójść po batonika.

Czy w tejże sytuacji mogę sobie psuć przyjemność jego wchłaniania czytaniem o dietach?:D

Jeszcze parę dni temu nawet w mediach mówiono, że kasztanowce(nie kasztany!) "nie zdążą" zakwitnąć na matury. To się kasztanowce wzięły w garść i teraz widać,że zakwitną na pewno!
A poza tym rano jeszcze nie widziałam zaspanymi oczami kwitnących drzew,a wychodząc z pracy-proszę bardzo ukwieconą miałam drogę:) i pieknie pachniało.
że też jeszcze nie dostałam swojego kataru alergicznego to jakiś cud i niech trwa, "chwilo trwaj, jesteś piękna" Faust tak powiedział(tzn.te słowa mu w usta wetknieto) ale się nie wysilił,bo nie trzeba być bohaterem literackim, żeby sobie westchnąć właśnie tak.

I nawet to,że się zdenerwowałam nieco dziś i poszłam sobie z pracy bez siedzenia nadgodzin, za które i tak mi nie płacą- wyparowało ze mnie, i dobrze.
A poza tym przeczytałam dziś coś-nie pamietam gdzie, o czym napomknęłam  już gdzie indziej:
                                        "wyśmiej reklamę to przestanie działać"
Ja to samo staram się robić z problemami, upiorami ( w przenośni ;) i utrudnieniami.
Staram sie je "obsmiać", zbagatelizować i zagadać:) oraz przykryć jakimś ładnym obrazkiem.
Nie dla innych-dla siebie. Zwykle działa , lepiej gorzej,ale działa...
14:46, surfinia
Link Komentarze (14) »
niedziela, 23 kwietnia 2006
popołudnie
Miała byc wycieczka rowerowa,ale od rana było paskudnie, potem padał rzęsisty deszcz,teraz dopiero się pięknie rozpogodziło-jakby nigdy nic , dokładnie wtedy, kiedy mi się zmieniły plany.

Dryblas część  popołudnia- jako rasowy kibic- tkwił przy telewizorze oglądając mecz koszykówki, a ja krzatając się- od czasu do czasu słyszałam strzępy wypowiedzi komentatorów sportowych.
Kiedy jeden z nich powiedział o  zawodniku,że jest:"dobrze ustawiony, w okolicy krocza" -wymiękłam :D


17:06, surfinia
Link Komentarze (17) »
sobota, 22 kwietnia 2006
spacer
Przyszła koleżanka z 3 letnim dzieckiem , poszłysmy na spacer -bo wieczór taki piękny i ciepły. Chłopczyk bardzo grzeczny-  pełen energii,biegał,śmiał sie,ufny i szczęśliwy.

Ktoś z moich znajomych niedawno powiedział,że jeśli jeszcze w naszej paczce,która zna sie od nie wiem kiedy- rodzą się dzieci i żyją wszyscy-to nie jest źle. Ano-nie jest...

Jeszcze półtorej godziny  pewna  uporczywa myśl nie dawała mi spokoju-jakiś niepokój we mnie tkwił i narastał - związany zapewne  z  pewną zagadką z rodzaju tych  nierozwiązywalnych. I nagle na spacerze  poczułam...że "jak ręką odjął".
Jakiś cięzar spadł mi z serca. Dlaczego? zupełnie nie wiem. Rozwiązanie problemu nie przyszło,ale poczułam sie tak,  jakby ktoś pogłaskał mnie po głowie, albo położył ciepłą  rekę na mojej-  w geście uspokojenia.


21:42, surfinia
Link Komentarze (10) »
sobotnio-porannie
Nie ma to jak móc sie wyspać. "Wygoniona "przez zamykające się oczy spać ok.23 dziś juz od 7 rano popychałam wzrokiem wskazówki budzika. Na wstawanie W SOBOTĘ za wcześnie, leżeć sie nie chce, czytać też nie. A myślenie w łóżku mi nigdy nie służyło.
Zawsze się wówczas gdzieśtam zapędzam w kozi róg, a mam o czym myśleć, oj mam...I nie są to zwykle przemyślenia lekkogatunkowe...
Koniec końców o 8 rano dałam za wygraną i tymże "rannym świtkiem" jak podstarzała Zosia z "Pana Tadeusza" pomknęłam do mini-ogródka popatrzeć co i jak (no cóż-jaki ogródek,taka Zosia,albo jaka Zosia- taki ogródek;)

Od wczoraj zakwitło jakieś serduszkowate coś w kolorze różowym, a kto by tam nazwę znał ;) rozwinęła się częśc tulipanów i podrosły jakieś badyle, o których nikt nic nie wie,czeski film. Się poczeka, albo się wyrwie albo sie zostawi. Pełna dowolnośc;) Pokrzywy mi tez obrodziły, nie powiem, może je zużytkuję- póki koty ich nie zasikały.

Widziałam ponadto bąka sztuk jeden-bzykał,ale tylko w powietrze, bo pani bąkowej nigdzie nie było. Przy okazji czynił nieład w drobnych kwiatkach, niezdara.
Ale ja lubie niezdary więc mnie rozczulił.
Poza tym jakieś pszczółkopodobne dziwactwo latało i siadało na kwiatkach,
garbate jakieś , coś w rodzaju pszczelego Dzwonnika z Notre-Dame;)

Trzeba do roboty sie wziąć, a i dryblasa pogonić,żeby odkurzył koty u siebie, bo zaraz wyjdę z siebie i stanę obok.


10:48, surfinia
Link Komentarze (23) »
piątek, 21 kwietnia 2006
chrupanie nie przystoi damie ;)
Bardzo dobre jabłka kupiłam i rzodkiewki. I właśnie uświadomiłam sobie z żalem-że te dobre rzeczy-twarde,soczyste jabłka i rzodkiewki , i marchewki, i ogórki CHRUPIĄ !
W domu rodzinnym zawsze ścigano mlaskających i"nadmiernie chrupiących" , ja tez zresztą to robię ,aczkolowiek czasami bywam wyrozumiała ;)
Bo co zrobić, jeśli inaczej-bez chrupania jeść się nie da? ...bo takie zielepuchy pyszniej smakują jak sie je chrupie...no ale NIE WYPADA,szlag by trafił.
No chyba,że nikt nas nie słyszy...więęęęc... ;)

Powszechnie się WIE,że wszystkie dobre rzeczy sa albo tuczące,albo niezdrowe.
Ja bym jeszcze do tego dodała,że części  z tych dobrych rzeczy nie udaje się często jeść elegancko
bo np.
-barszczyk czerwony chlapie choćbyś nie wiem jak się starał "najchętniej" na odświętny obrus-typowa złośłiwa zupa;)
-a spagetti to mało kto umie tak nawinąć na widelec,żeby się cos nie wypsnęło w czasie wkładania do ust i żeby nie trzeba było wciągać długiej nitki makaronu co sie po brodzie ciągnie... etc :)

18:06, surfinia
Link Komentarze (9) »
naprawdę
Naprawdę ludziom potrzeba światła i powietrza, ledwie trochę słońca sie pojawiło i można szeroko otworzyć okno, to w ludzi wstąpił nowy duch.
Widać jeszcze po wszystkich po-zimowe wygniecenie, ale już spojrzenia bardziej przytomne i nastroje lepsze.
W życiu nie sądziłam,że jestem i ja od światła uzależniona i okazuje się,że właśnie...jestem. Gór przenosić mi sie nie chce(jeszcze) ale to ma kilka przyczyn
za to przynajmniej to , co powinno byc zrobione ,przemyślane i w ogóle-jakoś łatwiej przychodzi niż kiedy zimno i mroczno.
Taki ptaszek śpiewający to sobie na daszku naszym siedzi i te swoje terelemorele wypuszcza w powietrze, nie sądzę żeby MYŚLAŁ ,ze go ktoś słucha,raczej swojej radości życia daje upust. Dość uroczy upust,o wiele lepszy niż "wyszczególnienie się" komuś na łeb,co poniekąd też może dla ptaszęcia być radosne,bo znaczy że z przemianą materii u niego dobrze;)

Ludzi tych "uzależnionych" od ogródków aż ręce świerzbią,żeby je zanurzyć w ziemi i pokopać,powyrywać, wsadzić jakiś kawałek roślinki. Ja nie mam aż  takiego skrzywienia, wsadzam jak musze, ale chętnie patrzę na efekty :)

W ogóle to jakoś z dnia na dzień żółto-zielono się zrobiło.
A ja kupiłam dziś pęk żonkili -ale nie od baby w kucki, bo coś je dziś wymiotło, za to od "faceta-z dużym-pragnieniem-wódki" jak sądzę, bo miał mętne spojrzenie, zmęczony wyraz twarzy i nos czerwony(nie od zimna przecież).
I tak dalej.

Aha. Komputer "zwalnia"niemożebnie. Myśłałam,że go rozruszam pisaniem o wiośnie,a tu jszcze gorzej, obstrukcji dostał .


14:53, surfinia
Link Komentarze (10) »
czwartek, 20 kwietnia 2006
trelemorele
Kiedy widzę niektóre indywidua w telewizji,to mam ochotę telewizor wyrzucić przez okno. Czy tylko ja tak mam? ;)
I zastanawiam sie za jakie grzechy po ciężkim dniu musze jeszcze na nich patrzeć???
a jednak poczucie jakiegośtam "obywatelskiego obowiązku"-bo przecież trzeba wiedzieć,co się w kraju dzieje- zwycięża i patrzę z nadzieją,że może wreszcie zobaczę / usłyszę coś,co uznam za świateło w tunelu.
Jednakowoż (uwielbiam to słowo) mam wrażenie,że nadzieje te płonne...

...za to dziś po raz pierwszy powędrowałam do pracy bez płaszcza...jakie to miłe uczucie lekkości
:)
Powiedzmy... że moge "odtrąbić " wiosnę na dobre. Na swój użytek.

22:50, surfinia
Link Komentarze (14) »
spojrzenie
Jakby ktoś nie wiedział:
"Kot to zwierzę otoczone przez włosy"
:)
Spojrzenia na świat naprawdę trzeba sie uczyć od dzieci.
Bywa takie radosne:)
...oczywiście mam na myśli spojrzenia dzieci kochanych i przytulanych.
Bo te niekochane i nieprzytulane -spojrzenia na świat mają mroczne...i czaem takie straszne. Wtedy to trzeba po prostu nauczyć się ICH...

09:09, surfinia
Link Komentarze (9) »
rozmówki
Jechałam dziś tramwajem dłuzszą chwilę,bo tam gdzie miałam się dostać i skąd miałam się wydostać-najlepiej ,najszybciej tramwajem.
Za mną usiadł na kolanach swej opiekunki mały blond-chłopaczek
Bardzo rezolutny. 
A oto jego słowa:
-chciałbym skądś spaść i się porozbijać...
-dlaczego?????? (opiekunka zszokowana nieco)
-bo wtedy mama przyszłaby i opiekowałaby sie mną.
 Kiedyś byłem chory i mama była ze mna całe dwa dni...

O różnych sprawach rozmawiali, również o znaczeniu słowa:"zemsta" bo to słowo  chłopczyk wyczytał na murze i wyraźnie sie go przestraszył.

Wychodząc z tramwaju stanął koło mnie i mówi:
-papa. Jest pani fajna.

...właściwie to nie wiem,jak sie zorentował:) Cały czas siedziałam do nich tyłem i  w  żaden, absolutni żaden sposób nie dałam znać, że coś słyszę.

Tak czy siak-ponoć dzieci,psy i pijacy lubią sympatycznych ludzi.Więc może  jest dla mnie nadzieja, zwłaszcza że do tego wszystkiego musze dodać koty i   starszych panów
;)

00:09, surfinia
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes