moja jesień gra bossanovą...
RSS
sobota, 21 czerwca 2008
Przesyłka z Afryką
Kilka tygodni temu otrzymałam pocztą przesyłkę-paczuszkę w szarej, porządnie naddartej z jednej strony kopercie. Zezłościłam się na Pocztę Polską,bo to już nie był pierwszy raz,że dostałam coś w opakowaniu uszkodzonym.
Jednak zanim dałam upust złości;) zajrzałam - co jest w tej kopercie i czy jest o co robić awanturę, byłam ciekawa, bo nie spodziewałam się wtedy znikąd niczego... W kopercie była książka oraz list. I folder reklamowy. I wizytówka ze znanym mi nazwiskiem:)
Wtedy się uśmiechnęłam z radością. Przypomniałam sobie,że jakieś dwa lata temu (może trzy?) M.wspomniał mi jakby od niechcenia,że zamierza przetłumaczyć ksiązkę o Afryce. Potem ten temat kilkakrotnie powracał w bardzo oszczędnej formie, w naszych nieczęstych acz miłych i cennych kontaktach. Wspominał o trudnościach i o niemal benedyktyńskiej pracy nad tłumaczeniem. Szczerze mówiąc-nie do końca wierzyłam, że tę książkę przetłumaczy,szybciej byłabym w stanie uwierzyć,że M. rozgrzebaną robotę rzuci...
M. to pasjonat, zabiera się za rózne przedsięwzięcia nie dlatego, że liczy na sukces wymierny,ale dlatego, że chce i ze tak mu sie podoba:) I do tego kocha Afrykę miłością niezwykłą (raczej...nieodwzajemnioną...) a napisał o tym kiedyś to, co już raz czytałam, a teraz odnalazłam, bo cytat jest przepiękny...o tej trudnej miłości właśnie:

"Łatwo się zakochać w pięknej kobiecie. Łatwo jest się zakochać w Norwegii czy Nowej Zelandii; łatwo w Indiach i w Maroku. Łatwo. Ale zakochać się w Środkowej Afryce nie jest łatwo. Miłość nie ma powodu, a jeśli jest powód to już nie ma miłości tylko przyjaźń; może wielka przyjaźń, ale jednak nie miłość. I Afryka Środkowa to jest taka stara brzydka baba, której lubić nie ma powodu i można ją tylko kochać, albo od niej odejść; lubić jej nie ma za co".
Reszta TU
(warto przeczytać całość)

Czytając dołączony list, poczułam się jak dziewiętnastowieczna dama dość jak na owe czasy wykształcona, pretendująca do bycia powierniczką myśli i planów znajomych intelektualistów :) lub czekająca na wieści od przyjaciół, którzy wędrowali po świecie z wiekszym lub mniejszym sensem, a głównie w poszukiwaniu przygód. Jak na filmach z epoki- prawie ubrałam się w krynolinę :) i w świetle kandelabru czytałam z uśmiechem:
"Surfinio, po rozmaitych kłopotach udało mi się wydać Mungo Parka.Jestem z niego dość zadowolony i podekscytowany. Włozyłem w tę ksiązkę kupę roboty,nawet okładkę zrobiłem i wstęp napisałem [...]. teraz myślę nad następną ksiązką. Mam nadzieję,że książkę przyjemnie będzie Ci się czytać i że sprawi ci przyjemnośc"

Dostałam nawet dedykację :)


"Autor zaniemógł" ;)
dobre sobie...
Typowe dla M. Autor bowiem po prostu nie żyje od 200 lat...

Lubię książki mające jakąś historię. Można kupić książkę w księgarni, nic nie wiedząc o Autorze,ale jeśli się Autora ( w tym wypadku Tłumacza) zna i lubi oraz zna jego słabości i wertepy,na jakie natrafiał zanim wydał książkę...podchodzi się do niej zupełnie inaczej:poważniej, obowiązkowo ale i krytyczniej.
Ta ksiązka zasługuje na to, by ją przeczytać i wcale nie dlatego,że tłumaczył ją mój kolega:)
Piszę o tym, bo jestem dumna, że dostałam te książkę w imię niezrozumiałej dla mnie sympatii autora tłumaczenia:)

Autor książki -Mungo Park-lekarz(!) ze Szkocji i podróżnik-wybrał sie do Afryki dwukrotnie, owocem pierwszej wyprawy są "Podróze we wnętrzu Afryki", z drugiej wyprawy nie wrocił. Niezwykłe są jego spostrzeżenia, wręcz z benedyktyńską dokładnością spisane, obserwacje dotyczące wszystkiego,z czym się w Afryce Środkowej zetknął. Chciał być pewnie obiektywny,ale nie zawsze mu to wychodziło-patrzył przecież z perspektywy białego człowieka, wędrującego po Czarnym Lądzie w epoce kolonizacji.

"Kultury nieco tylko różniące się korzystają na wzajemnych kontaktach. Kontakt z Europejczykami nie dał wiele dobrego Afryce. I odwrotnie. No może Europejczycy nauczyli się, że są inne Światy na świecie" (przyp.Tłumacza, moim zdaniem -daje to do myślenia...)




Kiedy otwieram te książkę,żeby poczytać dalszy ciąg...widzę tego młodego mężczyznę (przeżył zaledwie 34 lata), który w kiepskim świetle, siedząc przy drewnianym,sękatym stole -sporządza swoje zapiski piórem maczanym w inkauście...i pozwala mi popatrzeć na nieznane mi miejsca i ludzi-jego oczami.




19:27, surfinia
Link Komentarze (35) »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
mowa-trawa;)
Muszę się pogodzić z tym,że to leń i brudas.
Znów przychodzi tylko na posiłki,traktując dom jak jadłodajnię i jeszcze wybrzydza!A czułości ma za nic.
Ten kot:)
W ogóle ostatnio przestał się myć! Więc wygłosiłam do niego mowę tronową,że jak się nie umyje z tego błota co mu przyschło tam i owam ,to do domu nie wpuszczę. I będzie spał na wycieraczce. Zlekceważył i rozwala się na wycieraczce balkonowej,ciepło mu, a pchły swoje wciera w nią równie skutecznie-jak w jasny dywan w jadalni.
Młody ma koncepcję,że jak kot pozna jakąs ponętną kotkę- to może zacznie bardziej dbać o swój wygląd, narazie się kocisko tłucze z innymi kotami, wiedzie sobie kawalerski żywot.
Jest jakiś sposób na kociego nieroba, który już nawet nie poluje???
Jest! :D
Opowiedziałam mu dowcip, o tym jak baca prał kota, tylko zapomniał,że sie kota nie wykręca...a wygłosiłam to głosem złowróżbnym !
I ten łachmyta Zielonooki chyba zrozumiał :)))) i o dziwo zabrał się do mycia, narazie tylko od d...strony,ale zawsze... :)



23:52, surfinia
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Rappersvil: możemy ocalić okruch naszej narodowej historii...

Wczoraj przeczytałam na temat możliwej likwidacji Polskiego Muzeum w Rappersvilu, w Szwajcarii. I mogę powiedzieć bez przesady: krew we mnie zawrzała...


Proszę,przeczytaj petycję..., bo napisane jest w niej wszystko,o czym powinniśmy wiedzieć i podpisz TUTAJ . To naprawdę nie kosztuje wiele...tylko chwilę z Twojego cennego czasu. Ratujmy Muzeum, to bardzo ważne miejsce dla naszej historii.
"Ideały sprawiają,że żyjemy"-powtórzę a Wiktorem Hugo...

Apel do Władz Szwajcarii,
Kantonu Sankt Gallen, Gminy Rapperswil,
Miasta Rapperswil-Jona i Wszystkich Ludzi Dobrej Woli!

Nieprzyjazna akcja trzech obywateli z Rapperswilu zagraża istnieniu Muzeum Polskiego chlubiącego się 138-letnią działalnością, będącego świadectwem szwajcarskiej tolerancji i pokojowego współistnienia kultur.

"Magna Res Libertas"

...te słowa wykute w roku 1868 na Kolumnie Barskiej witają gości przed zamkiem w Rapperswilu, gdzie mieści się muzeum.

Założone w 1870 roku przez hrabiego Władysława Platera, przy aktywnym udziale i wsparciu Dr Teodora Curti - wieloletniego członka Parlamentu Szwajcarskiego i Prezydenta miasta Rapperswil, Muzeum Polskie jest świadectwem wielowiekowej przyjaźni polsko-szwajcarskiej i żywym przykładem współpracy w szerzeniu dorobku kulturalnego obu narodów.

Dzięki tej inicjatywie zostało utworzone Centrum promieniujące kulturą, które przyniosło sławę miastu Rapperswil. Hrabia Władysław Plater z wdzięcznością przyjął słynną szwajcarską gościnność, ale dodał do niej polski kulturalny akcent ozdabiając miasto Rapperswil i jego mieszkańców promieniem chwały.

Muzeum mieści się w zamku, który został odrestaurowany i uchroniony od zniszczenia dzięki Polakom, którzy pokryli koszty całościowej renowacji, rozbudowali zamek i przez następne 82 lata w całości ponosili koszty utrzymania i zarządzania. Muzeum, pozbawione subwencji rządowych, przez kolejne lata pokrywało, dzięki hojności Polaków z całego świata, koszty czynszu i utrzymania obiektu, partycypowało w finansowaniu remontów.

Muzeum jest wizytówką Polski w Szwajcarii. Jest symbolem żywotnej, twórczej siły Polaków skazanych na Emigrację, którzy znaleźli schronienie i swój dom na ziemi Helwetów. Jest ono miejscem promocji kultury polskiej, wielu międzynarodowych konferencji, seminariów, koncertów muzycznych i wystaw. Instytucja ta pięknie wpisała się w historię i najlepsze tradycje obu narodów – jest dowodem na pokojowe współistnienie i dialog kultur.

Tutaj, na zamku w Rapperswilu po tułaczce żołnierskiej spoczęło serce Genarała Tadeusza Kościuszki. Stało się ono celem pielgrzymek wielu pokoleń Polaków. Po odebraniu zamku Polakom, gmina Rapperswil zgodziła się na zamurowanie wejścia do wieży, gdzie w latach 1895 -1927 spoczywało serce bohatera Polski i USA.

Tutaj znaleźli miejsce spoczynku Władysław hr. Plater i jego żona oraz współtwórca muzeum, antykwariusz sztokholmski, powstaniec z roku 1863 - Henryk Bukowski.

Obecnie w muzeum zgromadzone są cenne zbiory malarstwa, rzeźby, grafiki, kartografii, starodruków i książek, które są przedmiotem wielu badań naukowych.

Zamknięcie tak zasłużonej dla kultury i historii obu narodów instytucji, przekreśli dorobek wielu pokoleń oddanych sprawie Polaków i Szwajcarów, będzie wyrazem braku szacunku dla trudu i wyrzeczeń setek wolontariuszy i pracowników muzeum, wyrazem ignorancji i pogardy dla wyższych wartości wobec kultu pieniądza i komercjalizmu.

Niniejszym zwracamy się o pomoc w utrzymaniu Muzeum Polskiego w Rapperswilu, Muzeum pielęgnującego pamięć walk o wolność, o którą domaga się ciągle wiele narodów!

Podpisz petycję do władz Szwajcarii, Kantonu Sankt Gallen i miasta Rapperswil- Jona. Liczymy na Twoją pomoc!

Informacje o Muzeum Polskim można uzyskać na stronie internetowej:
www.muzeum-polskie.org lub telefonicznie 00 41/ (0)55 210 18 62

18:03, surfinia
Link Komentarze (31) »
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes