moja jesień gra bossanovą...
RSS
wtorek, 20 września 2005
krótko o kocie wreszcie:) i jeszcze o kims...
Moj kot to  dziwak.
Wypił mi dziś poł kubka mleka sojowego,alergie ma jakąs czy co?;)

a moj sąsiad zza ściany to chyba wampir.
Wszystko na to wskazuje;)))
"jak dobrze mieć sąsiada, jak dobrze mieć sąsiada
 on wiosną się uśmiechnie,jesienią zagada"

Sąsiad nie zagada ani jesienią ani wiosną ani nigdy;)
A jak zagada to na zasadzie:"czy mogłaby pani nie odwiedzać ubikacji po godz. 23 ,ponieważ bardzo głośno spuszcza pani wodę i za głośno trzaska pani klapą.
Nie mowiąc o drzwiach"

1. skąd on wie,ze to akurat JA korzystam z wc o tej porze
2. kto mu każe tkwić z uchem przy ścianie  ?
3. ... rany boskie: to on WSZYSTKO slyszy? :)


:)


23:48, surfinia
Link Komentarze (6) »
postanowienie po raz enty;)

No.To sobie postanowiłam:zaczynam odżywiac się zdrowiej! Od dziś! To nawet poprawiło mi nastrój,wiec aby tenże nastrój utrzymać - "utrwalic" go należało kawałkiem czekolady gorzkiej Wedla,ale to troszke za słabo utrwalilo,wiec dołożyłam 3 czekoladki z nadzieniem wiśniowym "Wawela",no bo były schowane przed wszędobylskimi pożeraczami łakoci-tak,na "czarną godzinę" no i co miały tak leżec beznadziejnie;) jeszcze by sie zestarzały* albo co;)) przeanalizowałam jedzenie dietetyczne,no ale jakos trzeba było zakończyć ten dzień- no to...2 kromki chlebka. I mleko sojowe. I pomidor z cebula i jakimis kiełkami nabytymi w "głodzie" dietetycznym dziś w ulubionym centrum handlowym. No ale kolacje jednak trzeba bylo "utrwalic" dwiema czekoladkami z nadzieniem wisniowym,no bo tak schowane... na czarna godzine..i tak dalej;) Jezu,jaka ta moja nowa dieta jest tucząca:))Od jutra ani jednego łakocia!!! No może jedną -góra trzy kawałki czekolady ciemniej,no bo przeciez dobra i na serce i na stressy i w ogole samo cudo:)


*przy mnie by sie nie zestarzaly.Spokojna glowa;)))

22:21, surfinia
Link Dodaj komentarz »
wtorkowo
No i juz.Nie bylo trzesienia ziemi,choc mocno denerwujaco...jak co wtorek:/
Nic nie poradze,ze ostatnio zyje jak na bombie zegarowej,ale na szczescie z tym dziwnym wrazeniem jakos udaje mi sie radzic(lepiej-gorzej).A bomba (chyba) tyka,ale ja narazie wyznaje zasade dziecka znajomych,ktore w wieku 5 lat twierdzilo,ze "bakterii nie ma,bo ich nie widac"
No to ja tak samo;)tyle,ze ja wierze w bakterie,bo je nie raz widzialam.Pod mikroskopem:) No ale probuje udawac,ze bomby zegarowej "nie ma" ...
Generalnie to chodzi o to,ze robie to co umiem i lubie-ale w pewnym momencie mego zycia zawodowego okazalo sie,ze to jeszcze za malo i poza tym co umiem i kocham- musze zajmowac sie mnostwem rzeczy,na ktorych sie nie znam lub nie znalam,bo juz musialam sie z nimi "zapoznac"-jakiestam sprawy administracyjno-prawno-inne.
Bo jak twierdzi"Najwyzsza Zwierzchnosc Ma" -"fachowiec powinien znac sie na wszystkim co dityka zakresu jego dzialan" i NIC nie usprawiedliwia jego niewiedzy w najbardziej nawet kosmicznych sprawach(to juz moj zlosliwy dodatek ;)
Dobrze,ze nie kaze mi jeszcze dziergac stringow na szydelku:> bo od biedy,jakby sie czlek postaral,to wszystko mozna przypasowac do czegostam;)
Tyle,ze tych rzeczy przybywa i przybywa...a ja udaje ze sobie z tym swietnie radze.No i zaczelam w to wierzyc..wszystko zaczelo sie jakos ukladac -moze nie calkiem"po mojej mysli" ale juz nie ma takiej entropii;) A kiedy zaczelo sie ukladac...okazalo sie,ze najprawdopodobniej niebawem bede musiala ustapic pola innej osobie,ktora zjawi sie niejako"na gotowe",a lepsza ode mnie moze byc tylko dlatego,ze jest..mezczyzna.
I kto tu mowi,ze nie ma dyskryminacji kobiet?
Dopoki mnie to nie dotyczylo- myslalam,ze to chyb jest demonizowanie zagadnienia, ale teraz widze,ze tak jest. No bo jak wie i duzy i maly-punkt widzenia zmienia sie z punktem siedzenia:)))

Ale narazie trzesienia ziemi nie bylo
kolejny dzien zaliczony i udalo sie nie nadwerezyc swego znerwicowanego zoladka oraz udalo sie porobic troche tego,co stanowi kwintesencje mojego zawodu, a nie pisac kolejne pismo w tych samych sprawach i w roznych konfiguracjach zdan;)
Teraz sielanka
-slonce
-pomidorowa(byla)
-mala kawa obok z kostka cukru trzcinowego
-pol kilo malin polknietych na spolke z dzieckiem(hm..czy ja moge o M.pisac jeszcze.."dziecko"?????)
-perspektywa naprawde spokojnego wieczoru
...a kot sie wygrzewa w lacie poznopopoludniowego slonca na tarasie
:)

 
17:02, surfinia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 września 2005
przedwtorkowe chwile poniedzialku
O  ile poniedzialek jest w porzadku,to mysl o wtorku ( co tydzien) przyprawia mnie o lekkie drzenia wewnetrzne,z powodu tego jednego wyjatkowo paskudnego elementu porannego.
No ale trwam przy wersji optymistycznej:)
W zwiazku z tym...przedsennie z 10 X trzeba sobie powtorzyc:"nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienia sie w oka mgnieniu"(taka mantra),potem rzucic pare mocnych slow(tylko w glowie,bo "kobiety wschodu" nie uzywaja mocnych slow w kontaktach z ludzmi;)*  nastepnie wziac kilka glebokich oddechow(trening przed dniem jutrzejszym;) i na koncu pare razy jeszcze sobie powtorzyc: "racja jest po twojej stronie"
etc.etc.
Na szczescie wtorki koncza sie podobnie jak inne dni tygodnia.
moze tylko wolniej.

* o "kobiecie wschodu" to tak z przymruzeniem oka.Kiedys napisze o co chodzi:)
23:00, surfinia
Link Komentarze (3) »
Matkobosko!!!!!!!!!!!!!!!!:)))))))))))))
Zawolanie moje nie ma nic wspolnego z LPR:)))ani z Radiem Maryja;)
PO prostu sobie PRZYPOMNIALAM w tejze chwili,ze w kiosku dzis widzialam
jakas gazete..."Naj"bodajze(ale tytul niewazny) z dolaczonym filmem!!!!!!------> "17 mgnien wiosny" z prawdziwym Sztyrlicem!..ktory mysli...
chyab jutro kupie:)))
moja babcia uwazala ,ze Sztyrlic jest BARDZO przystojny;))
musze to zweryfikowac;)))) hehhehe
19:09, surfinia
Link Komentarze (3) »
OBIECUJE!!!!!!!!!!!!!! :)))
obiecuje
ze postaram sie nie pisac slowa "ktory" przez "u" otwarte
wprawdzie czlowiek,ktorego bardzo lubilam ...lubie ...zawsze sie z tego smial do rozpuku i twierdzil,ze po tym"kturym" jest mnie w stanie poznac na koncu swiata
ale TUTAJ postanowilam przestrzegac regul ortografii;))bo inaczej NIE WYPADA w koncu
Gospodyni powinna sie zachowywac odpowiednio:)))
a co z tego wyjdzie? ..jedna Buka wie...
:)
19:00, surfinia
Link Komentarze (1) »
O czym to ja chcialam ... :)
Niesmialo i drzaca nieco reka,zaczynam pisac.
Dla siebie i kilku osob,ktore tu pewnie wpuszcze;))
Co do blogow moje poglady zmienialy sie-od niezrozumienia zjawiska,
poprzez zrozumienie,a jakze, az do podziwu:)
I korcilo i wahalam sie.Bo jak sie powie: A to trzeba zwykle powiedziec:B.
Czy bede miala cos ciekawego do napisania?
czy wytrwam w zapale?
czy nie zanudze siebie i czytajacych moje slowa na smierc?:)
No w kazdym razie sprobuje nie usmiercic nikogo:)
Wlasnie dzis wyciagnelam z zakamarkow swoj optymizm(bo jak ja juz cos schowam-to zwykle znalezc trudno-robie to DOKLADNIE,jak wiele innych rzeczy)
a wiec wyciagnelam biedactwo, przyjrzalam sie uwaznie,czy jeszcze je poznaje
stwierdzilam,ze musze swoj optymizm nieco podkarmic ;))
dzien na to sie nadaje doskonale. Nawet czuje sie troche szczesliwa-co nie jest latwe zwazywszy na najrozniejsze zawirowania wokolo mnie-takie czy inne. A ja jednak widze,ze czlowiek jak bardzo chce,to sie podniesie, a wlasciwie leb podniesie do gory i uda,ze wszystko ok.Czasem tak udatnie..uda,ze sam w to uwierzy,i ja wlasnie ( o dziwo i dzieki Bogu) ten etap niesmialo zaczynam osiagac:)
..a kot spi.
Przyplatala sie mala chudzina kilka tygodni temu.
nawet nie umial jesc porzadnie-mielone miesko podawalam mu na koniuszku palca. Teraz przynosi mi za to myszki z podgryzionym gardlem oraz nornice
i usiluje je rozkladac na czynniki pierwsze na moim jasnym dywanie.
O wlasnie sie obudzil i patrzy na mnie wzrokiem kota ze Shreka II :)
i ma na imie : Sznurowka
Tzn.przyznaje,ze bardziej reaguje na:kici-kici i na moja obecnosc w kuchni
och jak on mnie kocha wtedy:))
Ale jak kazdy porzadny kot..musi miec jakies imie,nie? Kolega wymyslil: Sznurowke, byla jeszcze propozycja:"Jozef",ale Jozef-to byl jedyny i niepowtarzalny kot Michala,wiec jak popelniac plagiat?
Szurowka sypial do tej pory na tarasie,bo bylo cieplo.Albo szlajal sie gdzies i nie wracal na noc( w koncu to dziki kot)
Od dwoch dni jest zimno.Wiec przylazl kiedys ,oblecial cale mieszkanie kurcgalopkiem i znalazl soie miejsce do spania...zapomniany karton po soku Tymbark, we wnece sasiadujacej z sypialniami pozostalych domownikow.
I jeszcze niczego w domu po nocy nie zdemolowal o dziwo:)
Smieszna kocina.Wniosl do naszego domu usmiech i jakies szczegolne cieplo.
fajnie,ze jest.Chyba stlismy sie wszyscy przez to..cichsi? delikatniejsi?
..co takie male zwierzatko moze zrobic z ludzmi:))))prosze panstwa;)

18:35, surfinia
Link Komentarze (5) »
1 ... 41 , 42 , 43 , 44
 
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes